piątek, 31 maja 2013

Rozdział 19

*Bella*
Obudziłam się rano na kanapie. "Widocznie musiałam tu zasnąć" - pomyślałam. Rozejrzałam się za Matty i zobaczyłam że dziewczyna leży koło mnie, mrucząc coś przez sen. Wstałam, ogarnęłam się i poszłam do kuchni. Zaczęłam robić śniadanie, gdy usłyszałam krzyk. Krzyk Matty. Wybiegłam z kuchni i zobaczyłam że brązowowłosa siedzi na kanapie, ze skulonymi nogami i kiwa się w przód i w tył. Po policzkach ciekły jej łzy. Podeszłam szybko do niej i usiadłam obok. Przytuliłam ją.
- Dlaczego...? Dlaczego...? - usłyszałam cichy głos. Nie odpowiedziałam, tylko pogłaskałam ją po głowie.
- Matty a może pojedziemy do chłopaków? - zapytałam wesoło.
- Okej. Poczekaj chwilę, muszę się ogarnąć - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Gdy Matty poszła, uśmiech spełzł z mojej twarzy. Rozmyślałam nad tym, co stało się wczoraj. Usłyszałam kroki i od razu nałożyłam maskę wesołości na twarz. Wstałam, podeszłam do drzwi, otworzyłam je (jak lokaj).
- Panie przodem! - powiedziałam, wskazując ręką na wyjście. Zaczęłyśmy się śmiać. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy. Gdy byłyśmy już na miejscu, wyskoczyłyśmy z samochodu.
- Kto ostatni przy drzwiach, ten ślimak! - krzyknęła Matty i pobiegła do drzwi. Ruszyłam piorunem za nią.
- Wygrałam! - powiedziałam lekko dysząc. Brunetka uśmiechnęła się.
- Okej, niech ci będzie - powiedziała i weszłyśmy do środka. Chłopaki chyba jeszcze spali. Poszłam na palcach do góry, zajrzałam do pokoju Louisa. Miałam rację, spał w najlepsze. Wróciłam do Matty a w głowie formował mi się iście diabelski pomysł.
- Co ty na to, żeby zgotować im zimną i mokrą pobudkę? - spytałam. Matty uśmiechnęła się szatańsko i pokiwała głową. Poszłyśmy do kuchni, wzięłyśmy trochę garnków i napełniłyśmy zimną wodą. Poszłyśmy do góry, wszyscy oprócz Louisa i Nialla, który był w szpitalu, spali w jednym pokoju. Pokazałam Matty na migi, że ja pójdę do Lou a ona do reszty. Kiwnęła głową.

*Matty*
Stałam nad chłopakami z garnkiem w dłoniach. Uśmiechnęłam się, tak słodko razem wyglądali jak spali. Niestety, zaraz będą ostro wkurzeni. "1...2..." - myślałam. Po chwili przechyliłam garnek a zawartość spadła z pluskiem na chłopaków. Odskoczyłam, tak na wszelki wypadek. Harry, Liam, Zayn poderwali się z krzykiem. Zaczęłam się śmiać a oni przez chwilę zdezorientowani patrzyli na mnie trzymającą garnek w dłoni.
Potem Hazza do mnie doskoczył i chwycił w pół. Przerzucił mnie przez ramię.
- Aaaa! Puszczaaaaaj! Jesteś mokry! - krzyczałam lecz nic to nie dało.
- Bellaaaaaa! Ratunkuuuuu! - nadal zdzierałam sobie gardło, gdy Harry niósł mnie do basenu. Kopałam i waliłam pięściami.
- Haaarry! Puszczaj mnie!!! - moje gardło było już niemal zdarte. Hazza tylko uśmiechnął się złośliwie, stając ze mną nad basenem.
- Nie. Pomoczyłaś mnie, to ja pomoczę teraz ciebie! - odpowiedział. Nagle ktoś pchnął Harrego do basenu a mnie złapał, nim zdążyłam wpaść do basenu. Miałam zaciśnięte powieki. Otworzyłam je powoli i zobaczyłam że trzyma mnie.... Niall. Poczułam że na policzki wpływa mi gorąco. Szybko stanęłam na ziemi i odwróciłam wzrok, nie patrząc na niego.
- Dziękuję - wymamrotałam.

*Louis*
Zerwałem się z wrzaskiem, gdy tylko poczułem zimno na skórze. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem Bellę, szczerzącą do mnie zęby. "Cholera.... Mam bardzo przechlapane, czy tylko trochę?" - pomyślałem. Zanim Bella zdążyła zareagować, chwyciłem ją na ręce i zszedłem na dół. Nieco się zdenerwowała.... I prawie złamała mi rękę. Postawiłem ją przed basenem. Biedna, nie domyślała się co chciałem zrobić.
- Ty debilu! Kto ci pozwolił mnie tak traktować, po tym c- Aaaaaaaaa! - jej oburzenie zostało przerwane wepchnięciem ją do basenu. Cała mokra, popatrzyła na mnie z nienawiścią. Zanim jednak zdążyła coś zrobić, "coś" wciągnęło ją pod wodę. "Coś", to jest Harry. Wynurzyła się z piskiem. W tej chwili zobaczyłem Nialla próbującego zmusić do rozmowy Matty. Podszedłem cicho za nich. Nie zauważyli mojej obecności. W następnej chwili siedzieli w wodzie, zdezorientowani. Zacząłem się śmiać, ale w tym samym momencie zobaczyłem Liama i Zayn'a, zbliżających się do mnie.

środa, 29 maja 2013

Rozdział 18

*Niall*
Obudziłem się w szpitalu. Wszystko mnie bolało a najbardziej głowa. Otworzyłem powoli oczy i od razu oślepiło mnie światło. Gdy się już do niego przyzwyczaiłem, rozejrzałem się i zobaczyłem moich przyjaciół (Tutaj Niall ma na myśli Harrego, Zayn'a, Liama i Louisa - dop. Autorka). Nie zauważyli że się obudziłem.... Chociaż, chyba Lou zauważył. Podszedł do mojego łóżka i siadł obok na krześle. Uśmiechnąłem się słabo na jego widok.
- Hej Louis - powiedziałem i zaraz syknąłem z bólu gdyż w ogromnym stopniu poczułem go w brzuchu.
- Siemasz, Niall. Jak się czujesz? - spytał. Reszta chłopaków podeszła do nas gdy zauważyli że już jestem przytomny. Wzruszyłem ramionami i też poczułem ból.
- Jakoś leci. Jakbyś nie widział - powiedziałem i wyszczerzyłem zęby. Uśmiechnęli się z ulgą, gdyż znaczyło to że czuję się nie najgorzej. Za chłopakami zobaczyłem jakąś rudowłosą dziewczynę. Oraz brunetkę. Rudowłosa podeszła do mnie.
- Hej, Niall. Jak leci? - spytała. Miałem ogromną ochotę zapytać "Kim ty jesteś?" ale się powstrzymałem.
- Jak widać - odpowiedziałem. Rudowłosa uniosła brwi ze zdziwienia ale zaraz potem przepuściła do mnie brunetkę. "Ja cię skądś znam?" - to pytanie krążyło mi po głowie. Dziewczyna trzymała w rękach bukiet kwiatów. Podeszła do wazonu i wsadziła tam kwiatki.
- Dobrze wiedzieć, że nic ci nie jest Niall. Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Strasznie się... - zaczęła mówić.
Nie wytrzymałem.
- Kim ty jesteś, do cholery?! - to pytanie wymknęło mi się z ust, bez mojej kontroli. Brązowowłosa zamarła, patrząc na mnie ze strachem w oczach. Poczułem się głupio, otworzyłem usta by coś powiedzieć, lecz nie było mi to dane. Oczy dziewczyny wypełniły się łzami a ona sama cofnęła się. Trzymany w jej ręku wazon, spadł i rozbił się. Reszta milczała.
- Słuchaj, ja.... - zacząłem. Nie dokończyłem, gdyż brunetka wybiegła z sali. Ruda pobiegła za nią.
- Stary, jeśli to twój kolejny "żarcik".... To tym razem przesadziłeś - mruknął Liam.
- Słuchajcie ja naprawdę nie wiem kim ona jest, okej?! Moglibyście mi raz uwierzyć! - powiedziałem ze złością. Hazza popatrzył na mnie, mrużąc oczy. Potem odszedł bez słowa a reszta podążyła za nim. Zaczęli rozmawiać z pielęgniarką. Po chwili wrócili do mnie. Harry miał ręce w kieszeni i on jedyny patrzył mi w oczy.
- Pielęgniarka powiedziała że masz amnezję. Choć, kto to wie... - końcówkę mruknął pod nosem. Zmrużyłem oczy.
- Świetnie. Po prostu świetnie. A teraz WYJDŹ! - wrzasnąłem. Loczek spojrzał na mnie zaskoczony.
- Co? - popatrzył się na mnie jak na wariata.
- WYJDŹ STĄD! - po raz kolejny wrzasnąłem. Moi "przyjaciele" szybko wyszli a ja opadłem na poduszki. Naciągnąłem na siebie kołdrę. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Zagryzłem wargę i zacisnąłem ręce na poduszce. Potem odpłynąłem w ramiona Morfeusza.

*Bella*
Po jakiejś dłuższej chwili w końcu dogoniłam Matty. Złapałam ją za ramię, odwróciłam do siebie i przytuliłam. Biedaczka wypłakała mi się w ramię. Gładziłam ją po głowie i uspokajałam.
- Cicho.... Cicho.... - mówiłam. Gdy w końcu się uspokoiła, popatrzyłam jej w oczy.
- Wiesz, lekarze mówili że on ma amnezję - powiedziałam. Mat pokiwała wolno głową. Pociągnęła nosem, otarła oczy i uśmiechnęła się słabo. Wzięłam ją pod ramię i poszłyśmy do (jej) domu. Posadziłam ja na kanapie, zaparzyłam herbatki. Potem kucnęłam naprzeciwko niej.
- Słuchaj, ja muszę wrócić po telefon do chłopaków bo zapomniałam. Ty na mnie zaczekaj okej? - oznajmiłam. Pokiwała głową, ale jej oczy wpatrywały się w pustkę. Wyszłam z domu, wsiadłam do auta i pojechałam do willi. Weszłam do środka. Poszłam do salonu, szukając telefonu. Gdy w końcu go znalazłam, usłyszałam dziwne dźwięki, dochodzące z kuchni. Poszłam tam, uchyliłam delikatnie drzwi i ujrzałam szokujący widok. Victoria Misa całowała się z... Louisem! Zakryłam usta ręką.


Gdy w końcu się od siebie odkleili, Louis mnie dopiero zauważył.
- B-Bella! Ja... Ja ci wszystko wytłumaczę! - powiedział spanikowany. Uśmiechnęłam się słodko.
- Oj, nie trzeba. Doskonale wiem co tu się dzieje - oznajmiłam. Louis uniósł brwi w zdziwieniu.
- W-Wiesz? - spytał zdezorientowany. Pokiwałam powoli głową a mój głos zaczął coraz bardziej ociekać jadem.
- Po prostu ci się znudziłam. Nie martw się, rozumiem cię. W końcu, jak taki sławny i znakomity piosenkarz może lubić taką nudziarę jak ja? Victoria będzie dla ciebie lepsza. Życzę wam wszystkiego dobrego w związku! - powiedziałam, odwróciłam się i wyszłam stamtąd. Wsiadłam do auta i pojechałam do domu Matty. Dziewczyna nadal siedziała na kanapie, trzymając w rękach ostygłą herbatę. Delikatnie wyjęłam jej z rąk kubek i postawiłam na szafce. Starałam się ukrywać moje rozczarowanie i ból.

wtorek, 28 maja 2013

Rozdział 17

*Bella*
Patrzyłam zszokowana na Matthew'a. "Jak on mógł tutaj przyjść?!" - myślałam. Zerknęłam szybko na Louisa a potem wstałam i podeszłam do czarnowłosego. Zmrużyłam oczy.
- To nienajlepszy czas na odwiedziny, wiesz? - z trudem powstrzymałam się od warknięcia. Skrzyżowałam ręce na ramionach. Matthew tylko uśmiechnął się, nic sobie z tego nie robiąc.
- Tak? A to dlaczego? - spytał a ja usłyszałam w jego głosie coś dziwnego. Louis, widząc że zaczyna się robić groźnie, podszedł do mnie i stanął obok.
- A ty to...? - spytał. Matthew zmrużył oczy po czym przestał. Wyciągnął rękę do Lou.
- Matthew jestem. A ty? - znowu ten bezczelny ton. Louis ujął rękę ciemnowłosego i uścisnął.
- Louis, miło mi - chłopak, widocznie starał się mówić beztrosko ale mu to nie wychodziło. Puścił rękę Matthew'a. Nagle, drzwi wejściowe się otworzyły. Zobaczyłam Matty i uśmiechnęłam się. Dziewczyna stanęła obok Matthew'a i spojrzała na mnie.
- Cześć Bella, cześć Matthew - przywitała się. Po chwili zmarszczyła brwi i spojrzała zaskoczona na ciemnowłosego.
- Matthew? A co ty tutaj robisz? - ton głosu też miała zaskoczony (taki mały suprise, co? - dop. Autorka). Chłopak wywrócił oczami.
- Składam wizytę, nie widać? - retoryczne pytanie. Matty wzruszyła ramionami i popatrzyła na Nialla.
*Matty*
Wzruszyłam ramionami i popatrzyłam na Horana. Przeszłam obok niego.
- Musimy pogadać. Sami - powiedziałam cicho, gdy byłam idealnie obok chłopaka. On lekko skinął głową, prawie niezauważalnie. Poszłam na taras a on, po chwili, do mnie dołączył. Oparłam się o barierkę plecami. Niall stanął naprzeciwko mnie i zamknął drzwi.
- Słucham, o czym musimy pogadać? - powiedział przyjaźnie. Zmrużyłam oczy i wyjęłam z torebki dokumenty.
- O twoim wywiadzie. Dowiedziałam się że.... Że ktoś cię zaszantażował byś powiedział że mnie nie znasz. Prawda czy nie? - zapytałam zdenerwowanym głosem. Chłopak przez chwilę wydawał się zaskoczony a potem spuścił wzrok na ziemię.
- T-To nie tak....  - wymamrotał. Podeszłam do niego i zmusiłam by spojrzał mi w oczy.
*Niall*
"Cholera. Skąd ona się o tym dowiedziała?! - myślałem, patrząc na podłogę. Chwilę potem stała przy mnie Matty i zmusiła bym spojrzał jej w oczy. Zrobiłem to niechętnie. Widziałem w jej oczach troskę i zmartwienie.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - spytała cicho. Nie odpowiedziałem. Zrobiło mi się gorąco a do oczu napłynęły łzy. Otarłem je szybko i podszedłem do barierki. Popatrzyłem na gwiazdy (gdyż był to już wieczór). Nagle się odwróciłem i przytuliłem do siebie Matty. Przez chwilę stała zaskoczona a potem, chyba odruchowo, mnie odepchnęła. Poleciałem na barierkę i przeleciałem przez nią. Usłyszałem wrzask Matty i zobaczyłem jej twarz wychylającą się przez barierkę. Potem napłynęła ciemność i odpłynąłem.

*Matty*
Szybko zdjęłam obcasy i skoczyłam na ziemię. Wylądowałam bez szwanku, czego nie można było powiedzieć o blondynie. Wyglądał jakby spał ale wiedziałam że to nieprawda

Upadłam na kolana obok niego i sprawdziłam puls. Żył, na szczęście. Łzy zaczęły się toczyć po moich policzkach. Chwyciłam jego rękę. 
- Pomocy! Ludzie, pomocy! Słyszycie?! Pomocy! - krzyknęłam przez łzy. Po chwili usłyszałam że moi przyjaciele zbiegają po schodach i pędzą do nas. Wyjaśniłam im co się stało a potem zabraliśmy Nialla do szpitala. Patrzyłam jak go niosą. Zebrały się we mnie wyrzuty sumienia.

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 16

*Matty*
Kucnęłam na podłodze i zakryłam twarz rękami. Nie chciało mi się wierzyć że on powiedział że nie miał wyboru. Coś tak przeczuwałam że to powie. Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki. Boże, jak ja strasznie cierpiałam. Spojrzałam na półkę i zanim się zorientowałam, już trzymałam w dłoni żyletkę. I nim coś pomyślałam, zaczęłam się ciąć. Ostatnie co usłyszałam, to odgłos otwieranych drzwi i męski krzyk. Potem zapanowała ciemność i urwał mi się film.

*Bella*
Gdy tylko dostałam sms-a od chłopaków przyjechałam do szpitala jak najszybciej się dało. Twarz już miałam zalaną łzami, gdy szukałam właściwej sali. W końcu zobaczyłam korytarz z chłopakami. Gdy Lou mnie tylko zauważył, od razu do mnie podbiegł. Szybko się do niego przytuliłam.
- C-Co... Co z nią...? - zapytałam cicho. Chłopak gładził mnie po głowie.
- W porządku. Na szczęście nie zdążyła przeciąć żył - odpowiedział. Poczułam ulgę, nawet lekko się uśmiechnęłam. Odsunęłam delikatnie od siebie Louisa i popatrzyłam na resztę. W najgorszym stanie wydawał się być Niall.
 

Podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu. Spojrzał na mnie i powrócił do poprzedniej pozycji, tj. ręce oparte łokciami na nogach i ukryta w nich twarz. 
- Nie martw się. Nic jej się nie stanie - pocieszyłam go, chyba do niego dotarło. Ale nie odpowiedział, w ogóle nie zareagował. Odwróciłam się do Harrego. Ten przynajmniej jakoś się trzymał.
- Można ją odwiedzić? - spytałam. Hazza powoli pokiwał głową. Chwyciłam za rękaw Nialla i pociągnęłam go do sali. Podeszliśmy do lekarza, chyba nas poznał bo tylko pokazał ręką na łóżko Matty, kiwając lekko głową. Odczytałam to jako pozwolenie, więc jeszcze raz pociągnęłam Nialla za sobą i podeszłam do niej. Chyba spała, przynajmniej tak wyglądała. Posadziłam chłopaka na krześle a sama siadłam po drugiej stronie.
Ujęłam delikatnie rękę Mat, i oparłam na niej głowę.

*Matty*
Poczułam że ktoś bierze moją rękę. "Cholera, czyli nadal żyję?" - pomyślałam. Zaczęłam otwierać powoli oczy. Gdy już w końcu mi się to udało, zobaczyłam Bel i Nialla. Nie zauważyli że się obudziłam.
- Cześć, Bella - powiedziałam ochrypłym głosem. Rudowłosa aż podskoczyła a potem uśmiechnęła się ze łzami w oczach.
- H-Hej, Matty... Jak się czujesz? - spytała, lekko się jąkając. Wzruszyłam ramionami.
- Jako tako. Byłoby lepiej gdyby.... - tu przerwałam i skinęłam głową na Nialla - ... tu nie był. 
Bella otworzyła usta żeby go bronić ale nie zdążyła.
- Nie trudź się, Bello. Wiem że jestem podłą świnią i że Matty najprawdopodobniej mi nie wybaczy. Zachowałem się jak ostatni cham - powiedział, podnosząc głowę. Wzdrygnęłam się w duchu, on wyglądał okropnie. Jakby nie spał całą noc i cały czas płakał. 
- Nareszcie zrozumiałeś. A jak myślisz, dlaczego to sobie zrobiłam? - spytałam, podnosząc zszytą i obandażowaną rękę. Niall zagryzł wargę. 
- Panie doktorze! - zawołałam. Ten szybko do mnie podszedł.
- Coś się stało? - spytał z wyraźnym niepokojem. Pokręciłam szybko głową.
- Nie, nie. Po prostu chciałam spytać, kiedy będę mogła wyjść ze szpitala - zapewniłam szybko. Lekarz zmarszczył brwi, myśląc.
- Cóż, jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro - odpowiedział. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
- Dziękuję! - powiedziałam. Wtedy do sali weszła reszta chłopaków. Mieli ulgę wypisaną na twarzy gdy zobaczyli że się obudziłam.
- Cześć, chłopaki! - przywitałam się. Hazza podszedł do mnie, wyraźnie zły.
- Cześć. Co ty sobie myślałaś tnąc się?! - spytał, zbulwersowany. Zacisnęłam pięści i zmrużyłam oczy.
- Domyśl się. Nie widzisz czyja to wina? Bo ja chyba wiem - warknęłam. Harry spojrzał zaskoczony na blondyna.
- Nie chcesz chyba powiedzieć że.... - zaczął i przerwał. 
- Otóż to. Postaw się na moim miejscu! A teraz, jeśli pozwolisz, chciałabym odpocząć - powiedziałam ze złością i opadłam na poduszki. Zamknęłam oczy i szybko zmorzył mnie sen.
*Niall*
Gdy tylko zobaczyłem że zasnęła, podniosłem się z krzesła. Wyszedłem z sali a za mną reszta chłopaków. Gdy byliśmy na zewnątrz, odwróciłem się do Hazzy.
- Czemu tak na nią naskoczyłeś?! - powiedziałem ze złością w głosie. Loczek zmrużył oczy.
- A co, miałem pozwolić by czuła się bez odpowiedzialności za jej czyny? - wycedził. Tym mnie zgasił.
- No... Ale czemu tak ostro? - powoli zacząłem podnosić głos. Harry przestał mrużyć oczy a ja dostrzegłem błysk zrozumienia w jego oku.
- Czemu jej tak bronisz? Dała ci kosza, daj sobie spokój! - powiedział, już spokojnie. Poczułem że gorąco wpływa mi na policzki. Zacząłem nerwowo wykręcać sobie palce.
- No bo.... To moja wina że mnie rzuciła. I teraz to wszystko mam zamiar naprawić - mówiąc to, spojrzałem przyjacielowi w oczy. Zobaczyłem w nich radość z mojej decyzji. Chyba myśleli że się już poddałem. Uśmiechnąłem się do siebie, wyobrażając sobie Matty i mnie. Nagle ktoś pstryknął mi przy uchu. Podskoczyłem ze strachu i rozejrzałem się. Zobaczyłem Liama. Zmrużyłem oczy, a ten się cofnął. Uśmiechnąłem się złośliwie.
- Stary, już nie żyjesz! - powiedziałem a Liam, przewidując to uchylił się przede mną i zaczął uciekać. Pognałem za nim i wkrótce złapałem go w pół. Przewróciliśmy się na piasek, gdyż dobiegliśmy na plażę. Leżałem koło Liama śmiejąc się. Zobaczyłem że reszta chłopaków też na nas biegnie. Przeturlałem się w bok, cudem unikając przygwożdżenia przez Louisa. Zerwałem się z piasku i pomogłem Liamowi się zebrać.
- Wiej! - krzyknąłem i odskoczyłem przed Bellą. Zaczęliśmy uciekać a reszta nas goniła. Śmialiśmy się, rzucaliśmy się piaskiem. Potem zmieniłem taktykę ; pokazałem chłopakom żeby się zatrzymali i wskazałem na Bellę. Pokiwali głowami i po chwili biegliśmy na dziewczynę. Zauważyła nas i zaczęła uciekać, piszcząc. Wkrótce już szarpała się w naszych uściskach, gdy zbliżaliśmy się z nią do wody.
- Puście! Mam nowe ciuchy, mama mnie zabije!!!! - wrzeszczała. Zapomniałem że miała obcasy, więc ona wykorzystując to, kopnęła mnie w piszczel a potem nadepnęła Zayn'a, gdyż to my ją trzymaliśmy. Odskoczyłem trzymając się za piszczel a Zayn za stopę.
- Choleraaaaaaa! Moja nogaaaaaa! - wrzeszczałem, zresztą Malik robił to samo. Po jakimś czasie wróciliśmy do domu. Nadal się śmialiśmy. Po uspokojeniu się, siedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać TV. Po jakiejś godzinie, rozległ się dzwonek do drzwi. Harry zerwał się i poleciał by otworzyć. Usłyszeliśmy że z kimś rozmawia. Po chwili wrócił a za nim szedł ciemnowłosy chłopak. Nie wyglądał na zadowolonego.

- Cześć Bella - powiedział. Spojrzałem na rudowłosą, wyglądała na zaskoczoną. 
- M-Matthew?! A-A co ty tu robisz? - powiedziała zaniepokojonym głosem. Matthew się uśmiechnął bezczelnie.
- Składam wizytę "przyjaciółce" - odpowiedział z jadem w głosie.

niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 15

*Matty*
Gdy w końcu się uspokoiłam, uśmiechnęłam się do wszystkich, chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam go do kuchni.
- Proszę, oto twoje kanapki! - powiedziałam, wskazując na talerz.
- Kanapki!! - krzyknął i zabrał się za nie. Wróciłam do salonu i zobaczyłam że Harry trzyma w ręku gazetę. Gdy mnie zobaczył szybko ją schował. Zmrużyłam oczy i do niego podeszłam.
- Daj. Mi. To - wycedziłam przez zęby, wyciągając rękę.
- No... Ale tam nie ma nic ciekawego - zapewnił szybko, cofając się. Wzruszyłam ramionami i niby się nie przejmując przeszłam obok Harrego. Zanim się zorientował, wyrwałam mu z ręki gazetę.
- Ha! - uśmiechnęłam się zwycięsko. Ale chłopakowi wcale nie było do śmiechu, cofnął się tylko bardziej. Spojrzałam na pierwszą stronę. Widniało tam :

NOWA DZIEWCZYNA NIALLA? 
Niejaka Matty Alison, była ostatnio widziana z Niallem Horanem. Z naszych informacji wynika że dziewczyna i chłopak już spotykają się jakiś czas. Czyżby Matty była nową dziewczyną piosenkarza?

 

Uśmiech zszedł mi z twarzy. Wściekłość zaczęła się we mnie gotować. Rzuciłam gazetę na ziemię.
- Ostrzegałem... - powiedział cicho Harry. Nie zwróciłam na niego uwagi. Podeszłam szybko do drzwi i już chciałam wyjść, gdy ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Nialla.
- A ty dokąd? - zapytał. Strzepnęłam rękę z ramienia. 
- Do... Sama nie wiem. Muszę pomyśleć - powiedziałam i wybiegłam szybko z domu. Zobaczyłam że przed budynkiem czeka cała chmara paparazzi. Od razu rzucili się na mnie.
- Matty! Matty! Czy jesteś nową dziewczyną Nialla? - usłyszałam że ktoś krzyczy i podsuwa mi mikrofon do ust. Nie wytrzymałam.
- Nawet jeśli to co?! Wiecie co?! Nie jesteście ludźmi! Jesteście potworami, którzy niszczą człowieka! Zróbcie z tego sensację, proszę bardzo! Mam to gdzieś. Ale wiedzcie jedno. Mnie nie zniszczycie, za każde kłamstwo odpłacę się wam z nadwiązką! A teraz żegnam - po wyrzuceniu tego z siebie przedarłam się przez paparazzi i wsiadłam do auta. Pojechałam do parku. Wyskoczyłam z samochodu i zaczęłam spacerować. Po paru godzinach wróciłam do domu. Rodziców nie było, jak zwykle. Poszłam do łóżka i szybko zasnęłam. Następnego dnia, po ogarnięciu się i napełnieniu żołądka usiadłam przed telewizorem. Włączyłam MTV i zobaczyłam że Niall udziela wywiadu. Niezbyt się tym przejęłam...
- Ta dziewczyna? - mówił, pokazując na moje zdjęcie - Niee, nie znam jej. To tylko fanka. Spotkaliśmy się raz może dwa ale nic więcej... - po tych słowach wyłączyłam telewizor. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Po jakiejś godzinie wiedziałam już co mam zrobić. Wyszłam z domu, zamknęłam i wsiadłam do auta. Pojechałam do willi chłopaków. Gdy byłam przed drzwiami, usłyszałam krzyki. Rozpoznałam głos wszystkich chłopaków i Belli. Oraz Izy. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam szeroko drzwi. Wszyscy stali w salonie, najwyraźniej przerwałam im kłótnię. Niall spojrzał na mnie szybko. Podszedł parę kroków bliżej.
- Matty, czekaj, ja ci wszystko... - zaczął ale mu nie dałam dokończyć. Trzasnęłam go otwartą dłonią w policzek i weszłam do środka. Zrobił parę kroków w moją stronę, ze strachem. 
- Ty świnio! Ty pieprzona świnio! A ja myślałam że to na serio! A ty się tylko ze mną bawiłeś! - wyrzucałam z siebie mój ból.
- Zaraz ci wszystko wyt... - znowu próbował coś powiedzieć. 
- Zamknij się! Nie odzywaj się do mnie nigdy więcej! Nie chcę cię znać, pieprzony chamie! - wrzasnęłam, po czym zerwałam z szyi jego łańcuszek i rzuciłam w niego. 
- Nigdy więcej.... Nie przychodź do mnie, nie kontaktuj się ze mną. Nie chcę mieć więcej z tobą nic do czynienia. Żegnaj - skończyłam moją tyradę i wyszłam, trzaskając drzwiami. Oparłam się o nie. 
- Należało ci się, dobrze o tym wiesz - usłyszałam głos Louisa. Zrezygnowałam z jazdy autem. (Matty i chłopaki mieszkają blisko morza - dop. Autorka) Pobiegłam na plażę. Siadłam przed morzem i oparłam brodę na kolanach. Po jakimś czasie poczułam rękę na ramieniu. Odwróciłam głowę i zobaczyłam tego zdrajcę, Nialla. Zerwałam się i zaczęłam iść w przeciwną stronę. 
- Matty! Poczekaj, daj mi wytłumaczyć! - usłyszałam jego krzyk. To tylko sprawiło że wściekłość zaczęła się we mnie gotować. Odwróciłam się, a łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- A co tu tłumaczyć, do cholery?! Wyrzekłeś się mnie, to wszystko! - krzyknęłam. Otarłam łzy rękawem.
- I co, jesteś z siebie dumny?! Nareszcie jesteś wolny, nie jestem już dla ciebie ciężarem. Koniec z nami, Horan! - po tych słowach odwróciłam się i zaczęłam się od niego szybko oddalać. Usłyszałam że on za mną biegnie. Po chwili znalazłam się w jego uścisku. Zaczęłam się szarpać. 
- Puść mnie, świnio! Nie chcę cię znać! Zostaw mnie! - wrzeszczałam ale nie dało to skutku. W końcu postanowiłam przejść do czynów. Chwyciłam jego rękę i przerzuciłam go przez ramię. Wylądował ciężko na piasku. 
- Powiedziałam. Zostaw. Mnie - wycedziłam przez zęby, oddzielając każde słowo. Odwróciłam się i odbiegłam.
*Niall*
Cholera, to bolało. Nie wiedziałem że jest taka silna. Ale wiedziałem jedno : muszę ją znaleźć i sprawić by mi wybaczyła. Zacząłem podnosić się powoli z piasku, gdy ujrzałem przed sobą rękę. Spojrzałem w górę i zobaczyłem Louisa. Chwyciłem jego rękę i podniosłem się z piasku. Otrzepałem się.
- Dzięki - mruknąłem pod nosem. Louis się wyszczerzył.
- Nie ma za co. A propos., nieźle tobą ciepła - powiedział. Szturchnąłem go w bok. Zaczęliśmy się śmiać. Szybko tego pożałowałem. Potarłem klatkę piersiową. Oczywiście, wylądowałem na brzuchu. Cholera.
- Au....- jęknąłem cicho. Udaliśmy się razem z Lou do domu. Zaczęło się ściemniać. Poszedłem do pokoju i szybko zasnąłem. Następnego dnia, ogarnąłem się i wymknąłem się cicho z domu. Wsiadłem do auta i pojechałem do domu Matty. Zadzwoniłem raz, drugi, trzeci. Czekałem cierpliwie. W końcu otworzono mi drzwi. Zobaczyłem Matty.
- Słu... - zaczęła i przerwała. Zmrużyła oczy patrząc na mnie. Zacisnęła palce na framudze drzwi.
- A ty tu czego? Powiedziałam że masz do mnie nie przyjeżdżać - warknęła i chciała zamknąć drzwi, lecz nie zdążyła gdyż przyblokowałem je nogą. Wpuściła mnie niechętnie do środka. Zobaczyłem pudła i porozrzucane rzeczy.
- Jeśli masz coś do mnie to pośpiesz się. Nie mam całego dnia - powiedziała chłodno. 
- A mogę się najpierw dowiedzieć co znaczą te wszystkie pudła? - zapytałem. Spojrzałem jej w oczy i zobaczyłem chłód oraz.... ogromny ból. Teraz dopiero zrozumiałem jak bardzo ją skrzywdziłem.
- Dla twojej wiadomości ; przenoszę się dzisiaj do Polski. Nie chcę być więcej w miejscu gdzie jesteś TY - znowu warknęła. 
- A-Aha.... Ja tylko chciałem powiedzieć że... Przepraszam za to co powiedziałem w wywiadzie. Nie miałem wyboru, zrozum - powiedziałem szybko. Uniosła brwi ze zdziwieniem i ze złością.
- Jak to "Nie miałem wyboru"? Człowieku, zawsze masz wybór! To jest TWOJE życie i to TY decydujesz! A teraz wynoś się - powiedziała i wypchnęła mnie na zewnątrz. Za mną rozległ się trzask zamykanych drzwi.



czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 14

*Matty*
Siedziałam tam, ze spuszczoną głową. Gdy ją podniosłam, Nialla nie było. Drzwi były otwarte na oścież. Przygryzłam wargę i wstałam, podchodząc do nich. Blondyn stał przed nimi, zaciskając pięści. Był odwrócony tyłem, ale wiedziałam że płacze. Podeszłam do niego, stanęłam obok i splotłam nasze palce razem. Oparłam głowę o jego ramię.
- Dlaczego.... Mi nie powiedziałaś? - zapytał, odwracając głowę w moją stronę.
- Nie chciałam... Widzieć cię w takim stanie. To boli - powiedziałam, rumieniąc się delikatnie. Niall uniósł kącik ust w uśmiechu.
- Że co, proszę? "To boli"?  - kolejne pytanie. Zmrużyłam oczy.
- Tak. To mnie boli, widzieć cię w takim stanie. Więc to ukrywałam - wyznałam. Chłopak mnie przytulił i zamknął za mną drzwi. Zrozumiałam aluzję, więc wyjęłam klucze i zamknęłam do końca drzwi. Poszliśmy do auta Nialla i pojechaliśmy do chłopaków. Gdy byliśmy na miejscu od razu wiedziałam że jest coś nie tak. Było za cicho. Zdecydowanie za cicho. Weszłam do środka, za mną Niall. Zobaczyłam Lou, siedzącego na kanapie. Albo to ja, albo wyglądał na załamanego.
- Hej! - przywitałam się głośno. Louis drgnął, spojrzał na nas i powrócił do poprzedniego stanu.
- Hej... - odpowiedział. "Cholera... Naprawdę coś jest nie tak. To nie jest ten Louis którego znam!" - pomyślałam. Podeszłam do Marchewki i usiadłam koło niego.
- Marchewa? - zaczęłam.
- Hm? - odpowiedział.
- Co ci? Chory jesteś?
- Nie.
- To co ci do cholery? - zapytałam już lekko wkurzona.
- Chodzi o to... Że.... No... - zacinał się co chwila. Zauważyłam że Niall siadł po jego drugiej stronie.
- Że? O co chodzi, stary? Mów, bo ci zabiorę marchewki! - zagroził blondyn. Lou spojrzał przerażony to na mnie, to na Nialla.
- Już, już mówię. Uspokój dupę. Chodzi o to, że Zayn i Bel wyszli "pogadać" jakieś dobre 2 godziny temu.. - powiedział.
- I dotąd nie wrócili? - zapytałam. Lou pokręcił przecząco głową a potem westchnął.
- Daj spokój, Louis! Może po prostu się zagadali, albo spotkali kogoś i zapomnieli że mieli wrócić! - powiedziałam pocieszająco. Chłopak tylko prychnął. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, lecz w tej samej chwili dało się słyszeć trzask otwieranych drzwi. Lou poderwał się z kanapy. Zobaczyłam roześmianych : Bel, Izę i Zayn'a. Spojrzałam na Louisa w stylu : "A nie mówiłam?". On tylko zmrużył oczy i popatrzył się wrogo na Zayn'a a następnie na Bellę. Postanowiłam wkroczyć do akcji.
- Heej, ludziska! Co tak długo?? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. Niall szturchnął ostrzegawczo Louisa i stanął obok mnie. Bella popatrzyła się na Nialla ale potem tylko wzruszyła ramionami.
- A, no bo widzisz spotkaliśmy... Iz... Em... Isabellę, i się zagadaliśmy - odpowiedziała. Spojrzałam na Marchewkę ale on tylko patrzył w dalszym ciągu wrogo na Malika. Zayn nie zdawał sobie z tego sprawy i gadał z Izą. Wymknęłam się ostrożnie do kuchni i przygotowałam kanapki po czym wróciłam do pokoju. Niall rozglądał się po nim, węsząc. "Zdziwiona" popatrzyłam na niego.
- Co ty, pies że tak węszysz? - spytałam. On tylko pokręcił głową.
- Czuję kanapki.... - odparł. Zaczęłam się niekontrolowanie śmiać. W tym czasie na dół zeszli Harry i Liam. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na wariatkę co tylko wywołało u mnie większy atak śmiechu.

sobota, 11 maja 2013

Informacja (niestety [lub stety] smutna)

Hejka! Tak to znowu ja. Przepraszam że tak długo nie było, za co mnie pewnie znienawidziliście a teraz być może znienawidzicie bardziej. Otóż, zawieszam bloga do czasu mojego wyzdrowienia ponieważ jestem chora i nie mam weny. Przepraszam was jeszcze raz.