środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 13

*Iza*
Stałam tam z tym uśmiechem na twarzy a wszyscy się śmiali. Nagle Niall podszedł do Matty i ją objął ramieniem. Przekrzywiłam głowę.
- Osz ty! A mówiłaś że nic nowego! - powiedziałam "oburzonym" tonem do Matty. Ona w odpowiedzi się wyszczerzyła i pokazała mi język. Pogroziłam jej pięścią i po chwili usłyszałam kroki. Obróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Wszyscy zamilkli. Byłam mega zdezorientowana. Czułam że atmosfera robi się napięta.
- Hej! Może wyskoczymy do Nando's? - zapytał Niall, chcąc rozluźnić atmosferę. Wszyscy od razu się zgodzili. Ja, nie mając nic do roboty, poszłam z nimi. Po krótkim czasie drogi zaczęły mnie boleć nogi.
- Uh... - westchnęłam - Alee mnie noogi boląąą - zaczęłam narzekać. Matty przewróciła oczami.
- Dobra, któryś z chłopaków (oprócz Nialla i Louisa) bierze ją na barana - zarządziła. Przed nią stanął Liam i zasalutował.
- Zgłaszam się do służby! - powiedział, szczerząc się. Następnie wziął mnie na barana. Szybko złapałam go za szyję żeby nie spaść.
- Hej! Nie duś mnie! - powiedział. Rozluźniłam uścisk.

*Bella*
Szłam ponura do Nando's razem z chłopakami i Matty. Oraz z tą Isą... Louis zauważył moje "ponuractwo" i szturchnął mnie w bok.
- Czego? - warknęłam. Lou podniósł ręce w geście obronnym.
- Chciałem się tylko dowiedzieć czemuś taka ponura! - powiedział. Wzruszyłam ramionami i przyspieszyłam kroku. On pognał za mną. Przez dalszą drogę nie zwracałam na niego uwagi.

*Matty*
Atmosfera była już tak gęsta że można było przez nią kroić nożem. Bella zła, chłopaki źli, Zayn też jest zły.... O co chodzi? Znaczy, z Zayn'em to rozumiałam ale czemu Bel była zła. Szybko ją dogoniłam.
- Czemu jesteś zła? - spytałam prosto z mostu. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Dawaj, Bel! Widzę że jesteś zła - nalegałam. Rudowłosa pokazała tylko na Izę. Od razu zrozumiałam sytuację.
- Nie mów! Zazdrosna jesteś? - spytałam z uniesionymi brwiami. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami. Stanęłam przed nią zmuszając żeby stanęła. Skrzyżowałam ręce w ramionach.
- Nie bądź zazdrosna! Przecież wiesz że jesteśmy best friend foreva! - powiedziałam lecz ona odwróciła tylko wzrok. Odwróciłam się na pięcie i pognałam do Nando's. Niall szybko mnie dogonił. Wsadziłam ręce w kieszenie. On od razu objął mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się słabo.
- Co ci jest? - zapytał się. Przymknęłam oczy i poczułam że nogi coraz bardziej mam jak z waty.
- Matty? Matty! - usłyszałam jeszcze krzyk Niall a potem zapanowała ciemność.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się w swoim domu, na kanapie. Spróbowałam wstać ale ogromny ból od razu powalił mnie z powrotem.
- Uh...... - stęknęłam. Od razu przy mnie pojawił się Niall. Spojrzałam na niego.
- Co się stało? - zapytałam a on spojrzał na mnie z przymrużonymi oczyma.
- Lepiej ty mi powiedz co ci się stało. I skąd wzięło ci się to - mówiąc to podniósł mi lekko koszulkę z brzucha i moim oczom ukazała się wielka seria siniaków które dotąd starałam się ukrywać. Szybko zakryłam brzuch koszulką i odwróciłam wzrok.
- T-To...To nic takiego. Uderzyłam się po prostu.... - powiedziałam cicho. Niall prychnął.
- Jaasne.... Nie kłam Matty. Mów co się stało - naciskał coraz bardziej. Przygryzłam wargę walcząc ze sobą. W końcu opuściłam głowę i westchnęłam. Opowiedziałam Niallowi co się stało.

*Jeszcze w Polsce, Matty*
Chodziłam sobie spokojnie po ulicy, aż nagle otoczyła mnie grupka chłopaków. Nie wyglądali na starszych ode mnie. Uśmiechali się złośliwie. Od razu się zatrzymałam i jak gdyby nigdy nic przywitałam się.
- Hej, mała! Może się zabawimy? - zapytał jeden z nich. Uśmiechnęłam się ponuro.
- Sorry, nie mogę. Mama zawsze mówiła że nie mogę się bawić z idiotami - powiedziałam z jadem w głosie. Od razu im zrzedły miny. Jeden do mnie podszedł.
- Coś ty powiedziała? - zapytał się, starając robić wrażenie groźnego. Uśmiechnęłam się słodko.
- To co słyszałeś. A co, może głuchy jesteś? W twoim przypadku wszystko jest możliwe - nadal mówiłam z jadem w głosie. Chłopak zrobił się czerwony ze złości a potem rąbnął mnie z całej siły w brzuch. Zgięłam się w pół i upadłam na ziemię. Gdy już na niej leżałam, ten który mnie walnął popatrzył na mnie z obojętnością w oczach i kopnął. Zwinęłam się jeszcze bardziej.
- Chodźcie, chłopaki. Nie marnujmy czasu dla tego ścierwa - usłyszałam głos a potem oddalające się kroki.
Kaszlnęłam i poczułam smak krwi w ustach.
*Z powrotem w Londynie, rozmowa z Niallem, Matty*
- (...). I to mniej więcej tyle - powiedziałam.

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 12

*Bel*
Byłam przerażona, że Louisowi mogło się coś stać i jednocześnie wściekła na Zayn'a. Mat stała przy Niallu gdy nagle zadzwonił jej telefon. Ja się tym nie przejęłam i gadałam z Louisem. Wściekłość gotowała się we mnie i Lou chyba to wyczuł bo uśmiechnął się ponuro. Odwróciłam się i wbiegłam do ich domu.

*Mat*
Odebrałam telefon na którym wyświetlał się znajomy numer. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Haloo? - zapytałam przeciągając "o". Usłyszałam parsknięcie śmiechu po drugiej stronie.
- Jak ja ci zaraz dam "Haloo" to się nie pozbierasz! A tak w ogóle co tam u ciebie?? - zapytał się "ktoś" po drugiej stronie. Niall patrzył na mnie zdziwiony, nie rozumiejąc co mówię gdyż mówiłam po polsku.
- Aa w porządku. A u ciebie? Wiesz że tęsknię?
- Ooo...Jak miło. Co u mnie to się dowiesz gdy już tu będę.
- Czekaj, co? Jedziesz tu? - zapytałam się zdziwiona.
- Aha! A dokładniej to lecę. Będę za godzinkę lub dwie - powiedział "ktoś" i rozłączył się. Schowałam telefon i uśmiechnęłam się. Niall nadal patrzył na mnie zdziwiony. W końcu nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
- No co? - zapytał się.
- Twoja mina jest bezcenna! - powiedziałam przez śmiech.
- Dobra, nie wytrzymam, kto dzwonił? - zapytał się. Zawahałam się przed odpowiedzią.
- Przyjaciółka... Z Polski - wyznałam w końcu - Będzie tu niedługo.
Niall uśmiechnął się jakby coś przeczuwając. Teraz to ja zrobiłam zdziwioną minę.
- Czemu... się....uśmiechasz? - zapytałam powoli. On wskazał na Bel.
- Bo się może tu wkrótce gorąco jak przyjedzie ta z Polski - powiedział śmiejąc się. Przez chwilę stałam zdezorientowana.
- A tak w ogóle to jak ma ta twoja przyjaciółka na imię? - zapytał gdy się uspokoił.
- Hm? Oh, tak. Ma na imię Iza - powiedziałam. Niall zmarszczył brwi i próbował to wymówić tak jak ja ale mu się nie udało.
- Inaczej Isa. Albo Isabella - powiedziałam z irytacją i odwróciłam się na pięcie do domu chłopaków. Niall pognał za mną. Objął mnie ramieniem i razem weszliśmy do domu. Usłyszałam wrzaski i zorientowałam się że to wrzaski Bel.
- CO TY SOBIE MYŚLISZ?! ŻE BIJĄC LOUISA MNIE ZDOBĘDZIESZ?! JEŚLI TAK, TO GRUBO SIĘ MYLISZ! - można było słyszeć z góry. Potem było jeszcze słychać trzask uderzenia i stukot obcasów gdy Bel zbiegała na dół. Złapałam ją za ramię. Popatrzyła na mnie wilkiem.
- Coś ty mu zrobiła? - spytałam się puszczając ją. Wzruszyła ramionami i odgarnęła włosy z twarzy.
- Dostał dupek za swoje. Nic więcej - powiedziała i wyszła. Spojrzałam na Nialla a on pokazał na policzek. Skrzywiłam się.
- Au... Biedny Zayn - powiedziałam. Niall także wzruszył ramionami i siadł na kanapie. Siadłam za nim lecz zaraz się poderwałam.
- Ja jadę po Isę. Niedługo wrócę - obiecałam jeszcze dając buziaka na odchodnym Niallowi i wyszłam. Wsiadłam do auta i pojechałam na lotnisko. Niedługo wypatrzyłam Izę. 

Wysiadłam i podeszłam do niej, odbierając jej walizki. Uśmiechnęła się i rzuciła mi na szyję.
- Heej, Matty!! Jak taam? Mam wrażenie że się wieki nie widziałyśmy! - wrzasnęła puszczając mnie.
- Hej, Izka. Przestań się drzeć, ludzie się na nas gapią! - powiedziałam, przechodząc na angielski. Iza pokiwała głową i też przeszła na ten język. Pogadałyśmy jeszcze chwilę w drodze do auta. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy. Iza zrobiła wielkie oczy na widok willi.
- To... twój dom? - zapytała się. (Informuję że Izka jest Directionerem - dop. Autorka) Pokręciłam głową.
- Nie. To dom... moich przyjaciół. Lepiej się przygotuj - ostrzegłam.  Wysiadłyśmy i wzięłyśmy walizki. Postawiłam walizki przed wejściem i otworzyłam drzwi. Ponownie wzięłam bagaże i weszłam do środka a Izka za mną. Zrobiła jeszcze większe oczy na wewnątrz willi. Niall, słysząc że wróciłam, wstał z uśmiechem na twarzy. Izie opadła szczęka.
- T-Ty..... - tylko tyle wykrztusiła. Niall  uśmiechnął się jeszcze szerzej a ja także się wyszczerzyłam.
- Tak, to ja. Tylko, błagam, nie rzuć mi się na szyję i nie zacznij piszczeć - powiedział, śmiejąc się. Reszta chłopaków (oprócz Zayn'a) i Bel zdążyli już zejść. Położyłam rękę na ramieniu Izy.
- Isa, poznaj : Harrego, Louisa, Liama i Nialla. Chłopaki, poznajcie moją przyjaciółkę z Polski, Isabellę - przedstawiłam ich sobie.
- O i jeszcze : Isa, to jest Bella. Bella, to jest Isa - dodałam. Bella popatrzyła nieufnie na Isę. Szturchnęłam ją w ramię.
- Hej - przywitała się pod nosem. Iza tylko pomachała ręką. Potem przeprosiła nas na moment i wyszła. Po chwili było słychać jej wrzask. Wróciła z bananem na twarzy. Wszyscy zaczęli się śmiać.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 11

*Matty*
Obudziłam się w moim łóżku. Wyszłam z niego i poszłam się ubrać w TO. Standardowo, makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam że są tam rodzice. Przywitałam się i wyszłam. Na podjeździe zobaczyłam czarne, połyskliwe auto owinięte kokardą.
- Niespodzianka! - krzyknęła mama, stawając za mną. Tata też tam stanął. Zakryłam usta ręką.
- To... T-To dla mnie? - zapytałam się, patrząc na nich podejrzliwie. Mój tata się uśmiechnął.
- Oczywiście że dla ciebie! To prezent ! - powiedział tata robiąc oburzoną minę. Roześmiałam się i rzuciłam się obojgu na szyję. Podziękowałam i zdjęłam kokardę z samochodu. Potem, wciąż się uśmiechając wsiadłam do niego i pojechałam w kierunku willi, machając rodzicom na pożegnanie. Gdy byłam na miejscu, wysiadłam i podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je i weszłam do środka. Zobaczyłam chłopaków siedzących na kanapie więc szybko do nich podeszłam. Stanęłam za Niallem i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to! - powiedziałam. Szybko oderwał moje dłonie od oczu i (nie wiem jak tak szybko) znalazł się przy mnie. Przytuliłam się do niego a potem stanęliśmy obok siebie Niall objął mnie amieniem. Zaważyłam że brakuje Louisa i Zayn'a. Spojrzałam pytająco na Nialla ale on tylko wzruszył ramionami. Nagle do willi wparowała Bel. Miała przerażoną minę.
- Ludzie, szybko, Lou i Zayn się biją!! - krzyknęła i wybiegła. Popatrzyliśmy na siebie jednocześnie z Niallem a potem wybiegliśmy. Niedaleko zobaczyłam że o mur opiera się plecami, z uniesionymi pięściami, Louis a przed nim stoi Zayn z także przygotowanymi pięściami do ataku. Zaczęłam do nich biec, nim ktokolwiek mnie powstrzymał. Gdy byłam już przy nich szybko stanęłam przed Louisem nim Zayn go uderzył. Zmrużyłam oczy. Malik się zawahał. Rozłożyłam ręce w geście obronnym.
- Dość! Przestańcie natychmiast! - krzyknęłam. Oboje opuścili pięści. Bella szybko podbiegła do Lou. Oparłam ręce na biodrach. Stanęłam tak żeby ich oboje widzieć.
- O co wy się w ogóle biliście?! - zapytałam zła. Louis otarł usta, z których leciała stróżka krwi.
- Bo ten... tutaj zrobił się zazdrosny a Bel - powiedział ponuro. Spojrzałam z uniesionymi brwiami na Zayn'a. On na to wsadził ręce do kieszeni i zgarbił się. Następnie bez słowa poszedł do domu.
- Wszystko w porządku? - zapytałam się Marchewy. Pokiwał głową. Bel stała obok
niego ze łzami w oczach. Poszłam w stronę Nialla. On też nie wyglądał na zadowolonego.

------------------------------
Dziękuję wszystkim, że czytają. Mam nadzieję że się podobał rozdział.

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział 10

*Matty*
Otarłam szybko oczy ręką. Niall ujął ją i pogładził.
- Hej... Czemu płaczesz...? - zapytał cicho. Siąknęłam nosem.
- B-Bo to... wszystko moja wina.... Gdybyś mnie nie poznał... Nie doszłoby do tego.... wypadku - powiedziałam przez łzy.
- To nieprawda! To nie twoja wina! - zaprzeczył. Pokręciłam głową i jeszcze raz otarłam oczy.
- Właśnie że moja. Przykro mi, Niall. Miło było cię poznać - powiedziałam i wstałam. Wzięłam torebkę i odwróciłam się w stronę wyjścia.
- Czekaj! To nie ma nic wspólnego z tobą! - krzyczał Niall ale ja go nie słuchałam. Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę autobusu. Wytarłam oczy. Wsiadłam do autobusu i pojechałam do domu. Rodziców nie było więc poszłam do siebie do pokoju. Rzuciłam torebkę na łóżko i poszłam do łazienki. Pochyliłam się nad umywalką. Kompletnie się rozkleiłam. Po godzinie płakania, wyczyściłam twarz i umalowałam się na nowo. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim. Wyjęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Było już około godziny 4 w nocy gdy zadzwonił mój telefon. Oczywiście, spałam. Ocknęłam się i odebrałam.
- Halo...? - powiedziałam nieprzytomnym głosem.
- Halo? Czy mówię z panią Matty Alison? - zapytał się jakiś męski głos.
- Tak, to ja? O co chodzi? - powiedziałam nie sądząc by było to coś dobrego. Kazano mi przyjechać na adres który mi ktoś po drugiej stronie podał. Szybko zerwałam się z łóżka, ubrałam się, wzięłam telefon i wymknęłam się z domu. Wzięłam auto rodziców ( bo prawko miałam ) i pojechałam tam gdzie miałam. Zobaczyłam pełno radiowozów i helikopterów które oświetlały blok. Na dachu stała jakaś postać. Podbiegłam szybko do linii odgradzającej blok. Jakiś policjant mnie zatrzymał.
- Kim pani jest? Proszę odejść! - kazał.
- Jestem Matty Alison! Kazano mi tu przyjechać! - zaprotestowałam. Policjant zrobił zdziwioną minę a potem mnie przepuścił. Szybko wbiegłam do bloku. Dopadłam do schodów i z szybkością pioruna wbiegłam na górę. Gdy byłam już na dachu, zobaczyłam że ta postać to blondyn. Patrzył się na krawędź bloku. Zdjęłam obcasy tak żeby mnie nie słyszał i podbiegłam do niego. Złapałam go za rękę w momencie kiedy ześlizgiwał się z bloku. W oczach stanęły mi łzy.
- Niall! Trzymaj się! - krzyknęłam do niego. Ja go trzymałam a on wisiał na krawędzi. Próbowałam go wciągnąć ale nie udało mi się. Na dole było słychać krzyki.
- Puść mnie... - usłyszałam cichy głos. Zrobiłam wielkie oczy.
- Że co?! Chyba cię pogięło! Nie puszczę cię! - wrzasnęłam. Niall tylko zamknął oczy. Wtedy pociągnęłam go za ręce i mi się w końcu udało. Od razu go chwyciłam w ramiona i wtuliłam.
- Ty idioto.... Jak mogłeś....?! - szepnęłam płacząc. Spojrzałam na niego. Nadal miał zamknięte oczy. Otworzyłam mu je delikatnie palcami. Rozejrzał się zdezorientowany. Z powrotem się w niego wtuliłam. Odwzajemnił uścisk i zaczął gładzić mnie po głowie. W końcu wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Splotłam ze sobą nasze palce. Gdy wyszliśmy od razu rzuciła się na nas chmara reporterów.
- Niall! Niall! Czy to twoja nowa dziewczyna?! Prosimy o komentarz!! - wrzeszczeli. Zamiast niego ja udzieliłam odpowiedzi.
- A nawet jeśli tak to co?! Zamierzacie zrobić z tego wielką plotę?! Jeśli tak, to proszę bardzo i tak będziemy mieć was w dupie! Żegnam! - powiedziałam i pociągnęłam Nialla za sobą uśmiechając się. Słyszałam dźwięki aparatów. Na serio miałam ich w dupie. Policjant powiedział że teraz pojedziemy z nim. Przewróciłam oczami i wsiadałam a Niall za mną. Gdy jechaliśmy oparłam głowę o jego ramię. Było tu tak ciepło że zrobiło mi się sennie. W końcu zapadłam w sen. Obudziłam się na kanapie w komisariacie. Obok mnie siedział Niall. Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się. Zauważył to i również się uśmiechnął.

Nagle ziewnęłam. Niall widząc to uśmiechnął się jeszcze szerzej i wstał. Nagle poczułam że lecę do góry. Niall wziął mnie na ręce. Ziewnęłam jeszcze raz i wtuliłam się w niego. Niall wyniósł mnie na zewnątrz i wsadził do samochodu. Pojechaliśmy do mnie. Byłam już półprzytomna. Chłopak znowu wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju. Dom był otwarty a na dworze robiło się jasno. Jeszcze tylko poczułam że położono mnie na łóżku i pocałowano w czoło. Zasnęłam spokojnym, twardym snem.

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 9

Ten rozdział dedykuję mojej najlepszej przyjaciółce i Izce.
Enjoy!
--------------------------------------------------------------------------
*Matty*
Bella cofnęła się o krok. Rozszerzyła oczy i otworzyła usta ze zdziwienia.
- No...ee....ten...tego... - wyjąkała. Louis stanął przed nią i zaczął mierzyć mnie wzrokiem. Prychnęłam ze złością.
- Ty, weź się tak nie stawiaj, Romeo! - powiedziałam, mrużąc niebezpiecznie oczy. Louis też się cofnął. Niall chwycił mnie za ramiona i odciągnął lekko. Wyrwałam się spod jego rąk. Podeszłam do Belli i nagle się wyszczerzyłam. Bel uniosła brwi w akcie zdziwienia.
- Wiesz, Bel to że ty i Louis jesteście razem to.... okropnie-- - powiedziałam a Bella mi przerwała.
- Jak to okropnie?! - powiedziała podniesionym głosem.
- Okropnie cudownie - powiedziałam i zmieniłam uśmiech na diabelski. Bel wymierzyła mi (niestety, celnego)  kuksańca.  Wyszczerzyłam się na całego. Louis patrzył to na mnie to na Nialla.
- Wy.... O w mordę! Wyście to uknuli! - powiedział oskarżającym tonem. Popatrzyłam na Nialla a on na mnie i zaczęliśmy się chichrać a potem śmiać na cały głos. Gdy się uspokoiliśmy, Niall objął mnie ramieniem.
- Hm... A wy to co...? - zapytała Bel, uśmiechając się.
- A my to nic! - wyskoczyłam z tekstem. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Wsiedliśmy do samochodu ( Bel musiała uważać na kostkę) i pojechaliśmy do domu. Poprosiłam Louisa żeby nas wysadził pod moim domem. Znaczy mnie i Bellę. Gdy się pożegnałyśmy, rudowłosa rozejrzała się po okolicy. Westchnęła z uśmiechem. Wiedziałam o co jej chodzi. Weszłyśmy do środka.
- Hej mamuś! - powiedziałam.
- Dzień dobry, psze pani - przywitała się Bella. Mam odwróciła się błyskawicznie i uśmiechnęła szeroko.
- Hej Bella! Co tam u ciebie? - powiedziała na początku nie zauważając gipsu na kostce. Gdy go zauważyła otworzyła szeroko usta.
- Jezus Maria! Co ci się stało, kochanie? - zapytała zatroskanym tonem. Bella opowiedziała co się stało.
- Jezus wcale nie ma ryja mamuś... - mruknęłam pod nosem lecz "mamuś" to usłyszał.
- Matty! - upomniała mnie uśmiechając się. Odszczerzyłam się i poszłam z Bellą na górę. Po godzinie gadania zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam do telefonu.
- Hej, Matty, tu Harry. Przyjedź szybko do szpitala - powiedział łamiącym się głosem.
- Boże, co się stało? - zapytałam pełna najgorszych przeczuć.
- No.... tak jakby Louis i Niall mieli wypadek samochodowy... - powiedział. Zakryłam ręką usta.
- Będziemy jak najszybciej się da! - powiedziałam i rozłączyłam się.
- Bella, zbieraj się - powiedziałam i poderwałam się z łóżka. Ona zrobiła to samo.
- Coś się stało? - zapytała z obawą w głosie.
- Lou i Niall mieli wypadek samochodowy. Jedziemy do szpitala. - powiedziałam i poszłam na dół. Bel poszła za mną uważając na kostkę. Gdy byłyśmy już w szpitalu zobaczyłam że Harry siedział na korytarzu. Wyglądało na to że płakał.

Podbiegłam do niego. Wstał i wskazał ręką na salę. Weszłyśmy tam z Bellą. Przy wyjściu stał lekarz. Podeszłam do niego. 
- I co z nimi? - zapytałam się. Lekarz spojrzał na mnie i na Bel.
- Jesteście ich rodziną? - zapytał się. 
- Nie ale to nasi chłopacy - wypaliła szybko Bel. Lekarz pokiwał powoli głową.
- No dobrze. Stan jest stabilny ale będziemy ich obserwować. Mają szczęście że skończyło się tylko tak - powiedział lekarz.
- Tak? To znaczy jak? - zapytałyśmy jednocześnie z Bellą. 
- U pana Horana złamana noga i dużo uderzeń ale wyjdzie z tego. U pana Tomlinsona poobijane żebra i złamana ręka - wyjaśnił.
- Możemy do nich podejść? - zapytałam się. Lekarz powiedział że tak ale na krótko. Podeszłam szybko do Nialla. Usiadłam na krześle i oparłam czoło o ręce "Dlaczego....? Za co...? - myślałam. Nagle zauważyłam że Niall wpatruje się we mnie szeroko otwartymi oczami. Uśmiechnęłam się słabo.
- Hej Niall.... Przyszłam tak szybko jak się dało. Mam nadzieję że-- - mówiłam ale on mi przerwał.
- Nie zamartwiaj się tak o mnie! Nic mi nie jest! - powiedział wydymając usta. Roześmiałam się cicho. Pochyliłam się nad nim i dałam mu całusa w czoło. Chwycił się za tamto miejsce i przyłożył palce do ust. W oczach pojawiły mi się łzy. Przestałam się uśmiechać i pochyliłam lekko głowę. 
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. 
-----------------------------------------------------------------
I jak? Mam nadzieję że jest w porządku. Proszę o komentarze bo nie będzie bloga! ;)

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział 8

*Matty*
- Wiem.... Dobrze że mam ciebie... - odszepnęłam i żeby nikt nie widział dałam mu buziaka w policzek. Potem się odsunęliśmy od siebie. Lekko zarumieniona rozejrzałam się po pokoju i zerknęłam na Bellę. Miała otwarte usta ze zdziwienia. Uśmiechnęłam się w duchu przygotowując się na wrzask. I doczekałam się.
- MÓWIŁAŚ ŻE TY I ON TO NIC?! A TU TAKIE COŚ?! - wrzasnęła zerkając na Nialla. Nagle Louis zaczął się śmiać. Reszta oprócz Nialla i mnie była zbyt oszołomiona biegiem sytuacji. Niall się lekko uśmiechał i stał przy mnie. Bella odwróciła się do niego i zaczęła iść w kierunku Louisa z wyciągniętymi pazurami (tak nazywam jej paznokietki). Harry podbiegł do niej i chwycił w pas a ona zaczęła się wyrywać w kierunku Lou.
- Jak cię tylko dorwę to pożałujesz!! - wrzasnęła a Harry miał już trudności z utrzymaniem jej.
- Uciekaj... - wyszeptałam bezgłośnie do Louisa. Ten od razu zwiał na górę. Gdy był na schodach Harry puścił Bellę. Ta od razu pobiegła w kierunku bruneta lecz nim do niego dotarła wywaliła się na podłogę. Od razu do niej podbiegłam.
- Bella! Wszystko w porządku?! - zapytałam się płaczliwym głosem. Bella trzymała się za kostkę pojękując z bólu.
- Chyba.... Nie... Kostka... boli....bardzo... - wycedziła przez zęby. " Po cholerę ubierałaś te szpilki?!" - pomyślałam ale nie powiedziałam tego na głos. Louis doskoczył do nas i wziął Bel na ręce. Niall poleciał po koszulkę i wrócił na dół. Otarłam oczy. Niall chwycił moją rękę i ścisnął lekko. Wiedziałam że chce mnie pocieszyć. Poszliśmy do samochodu. Usiadłam z tyłu, z Bel. Martwiłam się o nią jak diabli. Louis chyba też bo ręce zaciskał na kierownicy tak że zbielały mu. Szybko pojechaliśmy do szpitala. Podparłam Bel tak żeby mogła iść. Przy każdym kroku zaciskała zęby. Weszliśmy do środka i od razu Lou podszedł do recepcjonistki. Powiedział co się stało i podszedł do nas.
- Zaraz ją przyjmą - powiedział i usiadł koło Belli. Objął ją ramieniem. Uniosłam brwi ale nic nie powiedziałam. Pięć minut później Lou zaprowadził ją do lekarza. Przysiadłam się do Nialla.
- Czy ja o czymś nie wiem...? - zapytałam się wskazując na odchodzących Lou i Bel. Niall uciekł wzrokiem.
- No... Tak jakby są razem... - powiedział szczerząc się.
- Że co?! - prawie krzyknęłam ale się uspokoiłam. W sumie to było do przewidzenia.

*Bel*
Cholera ale ta kostka boli.... Chyba sobie ją skręciłam. Cieszyłam się że był ze mną Lou. Tylko obawiałam się jak to powiedzieć Mat.... Będzie wściekła.
- Hej... Ale wszystko w porządku...? - zapytał się Lou. Przewróciłam oczami.
- Tak, tylko skręciłam sobie kostkę. Wszystko w porządku, wiesz? - powiedziałam z sarkazmem. Lou parsknął cicho śmiechem. Weszliśmy do gabinetu lekarza. Usiadłam na sofie i odetchnęłam z ulgą.
- Więc, co się stało? - zapytał się lekarz.
- Biegłam w obcasach i się wywaliłam -  wyjaśniłam szybko. Lekarz tylko uśmiechnął się półgębkiem, zbadał nogę i powiedział że skręcona. Poszedł po masę na gips i nałożył mi ją na nogę. Gdy gips zastygł lekarz jeszcze wręczył mi kule i wyszliśmy.

*Matty*
Gdy zobaczyłam Bellę, podbiegłam do niej ale tuż przed nią zachwiałam się... Niall szybko mnie złapał. Uśmiechnęłam się w podziękowaniu. Wtedy przypomniała mi się rozmowa z Niallem o Belli i Louisie. Spojrzałam na Bellę, oparłam ręce na biodrach.
- Czy ja o czymś nie wiem, kochana? - spytałam głosem ociekającym jadem.
----------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki ale moje koffanie znane pod imieniem Iza nie mogło się doczekać. Mam nadzieję że się podoba. Proszę, komentujcie

Rozdział 7

*Matty*
Siedziałam w samolocie już od dobrej godziny. Nagle przypomniała mi się karteczka od Nialla. Sięgnęłam szybko do torebki i wyjęłam ją.
Jeśli jeszcze kiedyś się spotkamy
Chciałem żebyś
Zawsze będę Cię kochał.

Na zawsze Twój,
Niall.
Zauważyłam że do karteczki był przyczepiony naszyjnik. Szybko go wzięłam. Zobaczyłam że jest on w kształcie serca a ono się otwierało. W środku było zdjęcie Nialla i moje. Nie zastanawiając się długo, założyłam łańcuszek, nie zapominając go zamknąć przed tym. Otarłam oczy. Niby taka drobnostka, ale jednak coś znaczy ba, znaczy wiele.

--------------------------------------------------------------------------
*Parę lat później, Matty*
Okazało się że pobyt w Polsce się przedłużył ale już wracaliśmy do Wielkiej Brytanii. Strasznie się cieszyłam. Parę godzin później byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z samolotu i wzięliśmy bagaże. Poszliśmy do autobusu i pojechaliśmy do domu. Nasz dom stał cały. Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do środka. Spodziewałam się że będzie tu wszystko zakurzone ale było wysprzątane. Rodzice też się zdziwili. Pobiegłam do swojego pokoju, postawiłam bagaż i zleciałam na dół. Krzyknęłam tylko krótkie "cześć' do rodziców i wybiegłam z domu. Szybko poleciałam do autobusu i pojechałam w kierunku willi. Gdy już przed nią byłam wzięłam głęboki oddech. Chwyciłam za klamkę. Jak się spodziewałam drzwi były otwarte. Cicho je otworzyłam i weszłam do środka. Uśmiechnęłam się na znajomy widok. A potem usłyszałam wrzask radości i poczułam jak się coś na mnie rzuca. Ja i ten ktoś upadliśmy na podłogę. Zobaczyłam rudą czuprynę i brązowe oczy gapiące się we mnie. Potem zobaczyłam jak chłopaki z zespołu schodzą na dół by zobaczyć o co ten wrzask. Gdy mnie zobaczyli to najpierw zamarli a potem też się na mnie rzucili. Nie mogłam oddychać.
- Wy....Złaźcie ze mnie bo się uduszę!! - wrzasnęłam spychając całą gromadę z siebie. Ruda czupryna pomogła mi wstać i nie puszczała. Roześmiałam się.
- Matty! Matty! Matty! Matty! - wrzeszczała przytulając mnie. Poczochrałam moją kochaną Bel po głowie i odsunęłam żeby nie zmiażdżyła mi kości. Cały czas się do mnie szczerzyła. Potem zauważyła mój naszyjnik. Od razu go chwyciła (nie zrywając z szyi) i otworzyła.
- Ooo... Czy ja o czymś nie wiem? - spytała opierając ręce na biodrach. Zarumieniłam się i szybko zamknęłam naszyjnik.
- N-Nie! To tylko... przyjacielski podarek. Nic więcej - powiedziałam szybko. Bella zmrużyła oczy lecz zanim coś powiedziała przerwano jej.
- Ludzie... Co to za hałasy...? - powiedział Niall schodząc na dół i przecierając oczy. Serce mi na chwilę stanęło i potem zaczęło bić szybciej. Niall zerknął na mnie i po chwili ( spóźniona reakcja) oczy mu się zrobiły wielkie.
- M-M..Matty? - wykrztusił. Pokiwałam powoli głową i lekko się uśmiechnęłam. Nastała krępująca cisza. Miałam już zamiar pożegnać się mówiąc że muszę iść ale nagle Niall znalazł się przy mnie i objął ramionami. Od razu, bez chwili wahania odwzajemniłam uścisk.
- Dobrze że wróciłaś... - wyszeptał.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 6

Heej! Ten rozdział dedykuję mojej wspaniałej przyjaciółce! Izka, jeśli to czytasz to wiedz że nie przestanę witać się z tobą za pomocą : "Siema, eniu!". >:D
-----------------------------------------------------------------
Parę godzin później byłam już spakowana. Nadal nie mogłam uwierzyć że wyjeżdżam. Słyszałam jak Bella siąka nosem. Nie mogłam na nią spojrzeć. Nie po tym. Niall stał na progu czekając aż mu podam pudła z rzeczami. Wzięłam kilka i dałam mu. Spojrzałam mu w oczy ale on odwrócił wzrok. Chyba płakał. 

- Przepraszam... Że tak nagle... - wyszeptałam. Nie popatrzył na mnie ale pokiwał głową żebym wiedziała że dotarło. Przygryzłam wargi i wzięłam pudła. Pół godziny później wszystko było w samochodzie. Wsiadłam do samochodu i podałam Niallowi adres. Ruszyliśmy. 
- Nie da się inaczej co....? - zapytał cicho Niall. Przełknęłam ślinę.
- N-Nie... Moi rodzice już zadecydowali... - odpowiedziałam równie cicho. Niall zacisnął ręce na kierownicy. 
- W takim razie... Przeczytaj to w samolocie - powiedział i wsunął mi coś do torebki. 
- Obiecaj że przeczytasz to dopiero jak będziesz leciała - powiedział zdecydowanie.
- Obiecuję... - powiedziałam. Niall lekko się uśmiechnął. Odpowiedziałam tym samym. W końcu dotarliśmy do domu. Niall wysiadł razem ze mną. Spojrzałam na niego pytająco lecz on tylko wzruszył ramionami. Wzięliśmy pudła i weszliśmy do domu. Rodzice siedzieli na kanapie. 
- Hej mamo, hej tato - powiedziałam. Oboje wstali. Przygryzłam wargi żeby nie wybuchnąć płaczem.
- A kim jest ten... młodzieniec? - spytała mama wskazując na Nialla.
- To mój.... znajomy. A raczej dobry przyjaciel - wyjaśniłam szybko. Niall tylko pokiwał głową. Postawiliśmy pudła na podłodze. Niall nagle odwrócił się do mnie. 
- Matty... Możemy pogadać? Na osobności? - spytał zerkając na rodziców.
- Pewnie, nie ma problemu - powiedziałam wzruszając ramionami. Wyszliśmy na werandę. Niall wsadził ręce w kieszenie. Niespodziewanie objął mnie ramionami. Przez chwilę stałam zszokowana a potem odwzajemniłam uścisk. Położyłam głowę na jego ramieniu. Z oczu pociekły mi łzy. Niall chwycił moją brodę, uniósł ją do góry i pocałował mnie. Rozszerzyłam oczy ale się nie opierałam. Chłopak odsunął się, popatrzył mi w oczy i dał jeszcze buziaka w czoło. Potem odszedł do samochodu bez słowa. Ja stałam tam osłupiała.  Potem odwróciłam się na pięcie i weszłam z powrotu do domu. Rodzice popatrzyli się na mnie zatroskani.
- Wszystko w porządku córeczko? - spytał się tata. Pokiwałam głową i poszłam do siebie do pokoju. Siadłam na łóżku i podkuliłam nogi. Łzy popłynęły ciurkiem z moich oczu.

*Niall*

"Musiałem to zrobić.... Żeby wiedziała " - tłumaczyłem sobie w myślach. Pojechałem do domu. Wszedłem i od razu poszedłem do siebie do pokoju. Chłopaki do mnie krzyczały ale ja nie zwracałem uwagi. Siadłem na łóżku. Po jakimś czasie usłyszałem pukanie do pokoju. 
- Wejść - tylko to powiedziałem. Zobaczyłem Harrego. Wydawał się zmartwiony.
- Wszystko w porządku? - spytał się. 
- Nic mi nie jest - odpowiedziałem trochę szorstko. Harry wydawał się nieprzekonany.
- Słuchaj, stary. Znam cię już jakiś czas i widzę że coś jest nie w porządku. Powiesz mi o co chodzi czy mam to z ciebie wydusić? - powiedział całkiem poważnie. Westchnąłem nie mając wyboru.
- Chodzi o to że... - i zacząłem wszystko mu tłumaczyć. Pod koniec spojrzałem na niego. Wydawał się nieporuszony tym ba, rozbawiony. Szczerzył się jak głupi. Rzuciłem w niego poduszką.
- Z czego rżysz, pajacu? - powiedziałem ze złością. 
- Z niczego. Po prostu.... To było do przewidzenia... Że tak się stanie - powiedział szybko widząc mój wzrok. Usłyszałem szepty pod drzwiami. Wstałem nie wydając z siebie żadnego dźwięku i otworzyłem znienacka drzwi. Liam, Louis i Zayn gruchnęli o podłogę w moim pokoju. Louis siadł i roztarł obolałe miejsca.
- Czemu? - zapytał się naburmuszony. Gdyby sytuacja nie była poważna parsknął bym śmiechem lecz teraz tylko zgromiłem go wzrokiem. Wywaliłem wszystkich z pokoju i znowu usiadłem na łóżku. Popatrzyłem w okno. W końcu nie wiedząc co ze sobą zrobić położyłem się na łóżku i nim się obejrzałem już zapadłem w sen.

*Bella*

Siedziałam na łóżku w akademiku i patrzyłam na łóżko Belli. Łzy płynęły z moich oczu, lecz ja nic nie robiłam  by je wytrzeć. Po prostu siedziałam. "D-Dlaczego.... Dlaczego?!" - myślałam. Nagle wstałam i walnęłam ręką w ścianę. Byłam teraz pochylona nad łóżkiem. Zobaczyłam na nim plamy. Usłyszałam pukanie do pokoju. Podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Zobaczyłam Matty.
- Słuchaj, Bella. Ja przepraszam że tak nagle, ale nie mam na to wpływu. To ro-- - mówiła póki jej nie przerwałam rzucając się na szyję. Odwzajemniła uścisk. Płakałam w jej ramie.
- Cii.... Cicho, Bel.... Przecież nie wyjeżdżam na zawsze. Za kilka miesięcy, może więcej, wrócę - powiedziała pocieszająco. Nie przestałam płakać. Mat odsunęła mnie od siebie i spojrzała w oczy.
- No już, koniec płakania - powiedziała i poczochrała mnie po głowie. Roześmiałam się przez łzy.

*Matty*
Siedziałam na swoim łóżku w akademiku i gadałam z Bellą. Chciałam zachować jak najwięcej wspomnień. Nagle rozległo się pukanie.
- Wejść! - powiedziała Bella. Drzwi otworzyły się i zobaczyłam Nialla. Zesztywniałam jak kij od szczotki. Bella się uśmiechnęła.
- O, hej Niall! Śmiało, właź! - powiedziała, pokazując ręką by wszedł. Niall kiwnął głową w podziękowaniu i usiadł koło mnie. Odsunęłam się trochę, niby robiąc mu miejsce.  Belli jednak to nie umknęło. Spoglądała to na Nialla, to na mnie. Nagle, przyłożyła dłoń do ust. Gdy ją odjęła miała otwarte usta.
- N-Nie wierzę! Ty i on...?
-----------------------------------------------------------------------
I jak się podoba?? Mam nadzieję że się podoba. Proszę komentować.

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Matty*
Siedzieliśmy wszyscy razem na kanapie i oglądaliśmy film. Próbowałam kilka razy zagadać do Harrego ale on się fochnął.
- Słuchaj, Loczek. Jak się zaraz nie odbrazisz to ci wyprostuję te durne loki! - powiedziałam niby grożąc. Harry przerażony chwycił się za włosy. Wszyscy oprócz niego zaczęli się śmiać. Nagle zadzwoniła moja komórka. Spojrzałam na numer. "No tak.... Mama. Pewnie chce wiedzieć gdzie jestem." - pomyślałam po czym przeprosiłam wszystkich na moment i odebrałam.
- Hej mamuś - powiedziałam.
- Hej córeczko. Mam dla ciebie wiadomość. Nie jestem pewna czy to cię ucieszy - powiedziała z wahaniem.
- Dajesz. Jestem przygotowana na najgorsze - powiedziałam kryjąc śmiech.
- No więc.... Wyjeżdżamy do Polski. Tata dostał tam lepszą pracę.... - oznajmiła. Zamurowało mnie.
- C-Co?! Ale... Teraz?! P-Przecież mam szkołę! - powiedziałam zszokowana.
- Przykro mi kochanie. Ale jutro wyjeżdżamy. Muszę już kończyć. Pa, kocham cię - powiedziała po czym się rozłączyła. Schowałam telefon i usiadłam na kanapie, wciąż w szoku. Niall pomachał mi ręką przed oczami.
- Halo! Ziemia do Matty! Co jest? - zapytał się.
- M-Muszę.... Wyjeżdżam jutro do... Polski... - wykrztusiłam. Niallowi opadła ręka a reszta spojrzała się na mnie robiąc wielkie oczy. Pierwsza zareagowała Bel.
- ŻE CO?! - wrzasnęła. Wstałam a ona za mną, Skrzyżowałam ręce w ramionach.
- Słuchaj, to nie moja wina! Ojciec dostał tam pracę! Też się przed chwilą dowiedziałam że wyjeżdżam! - powiedziałam zdenerwowana.
- Nie możesz wyjechać! I mnie zostawić... - powiedziała cicho a w jej oczach pojawiły się łzy.

- Przykro mi ale nie mam na to wpływu... Chłopaki podwieziecie nas do akademika? - spytałam się. Niall od  razu wstał i wziął kluczyki.

Rozdział 4

*Bella*
"Obożeobożeobożeoboże! Nie wierzę!" - myślałam podekscytowana. Zaczęłam piszczeć. Gdy skończyłam, popatrzyłam na Nialla i na Matty. Oboje mieli "lekko" skrzywione miny.
- Ups... Heh..Przepraszam... - powiedziałam z bananem na twarzy. Mat westchnęła a następnie zaczęła się śmiać razem z Niallem. Popatrzyłam na nich jakby zwariowali. Zaczęli się jeszcze bardziej śmiać.
- Dobra.... Więc, moje piękne panie wysiadamy - powiedział Niall gdy się już uspokoił. Wysiadłyśmy a ja stanęłam jak wryta, widząc ich dom.... Poprawka, willę. Matty klepnęła mnie w plecy. Otrząsnęłam się z szoku.
- Chodź, ty mój słupie soli - powiedziała do mnie ze śmiechem Mat. Dałam jej kuksańca. Weszłyśmy do willi.

*Matty*
 "Jeju.... Jaki oni mają wielki dom...." - myślałam gdy wchodziłyśmy do środka. Bella ściskała moją rękę jak szalona. Niall zdjął kurtkę po czym rzucił ją na kanapę.
- Witajcie w naszym królestwie - powiedział, szczerząc się. Bel rozglądała się, chcąc zapamiętać jak najwięcej. Nagle zobaczyłam że jakiś brunet z lokami, trzymający łyżki goni jasnego blondyna.
- WEŹ SIĘ ODE MNIE ODCZEP!! CO JA CI ZROBIŁEM?! - wrzeszczał blondyn uciekając. Schował się za Niallem. Lokowaty stanął naprzeciw Nialla z łyżkami w gotowości. Niall przewrócił oczami i zdzielił bruneta po głowie.
- Au! Za co? - zapytał się płaczliwym głosem i odłożył łyżki.
- A za to że się tak zachowujesz w obecności gości, debilu! - powiedział ze złością Niall. Loczek obrócił się do nas.
- O! A ja ciebie chyba skądś znam.... - powiedział patrząc na mnie. Z całej siły powstrzymywałam się od śmiechu.
- J-Jestem Matty. Z uczelni, pamiętasz? - wykrztusiłam dusząc się ze śmiechu. Bella stała za mną schowana.
- Aaaa.... To już wiem ktoś ty. Przy okazji, jestem Harry - powiedział i mrugnął do mnie. Pociągnęłam Bel za rękaw tak że wyszła za mnie. Blondyn już wyszedł za Nialla i patrzył się na nas jak na kosmitów.
- Bella, przywitaj się - powiedziałam, dając jej kuksańca.
- H-Hej.... - powiedziała cicho. Przewróciłam oczami.
- Chłopaki, to jest Bella - przedstawiłam przyjaciółkę. Blondyn i Harry się przywitali. Po chwili na dół zeszła reszta chłopaków. Wszyscy się przedstawili, nawet Bella się ośmieliła i zaczęła gadać. Zauważyłam że Louis się w nią wpatruje. Podeszłam do niego i szturchnęłam. Spojrzał na mnie.
- Coś nie tak z Bellą? - zapytałam z uśmieszkiem na twarzy. Tak jak przypuszczałam spuścił wzrok i zarumienił się delikatnie.
- A tak nawiasem mówiąc, dlaczego tak uciekałeś od Harrego, Liam? - zapytałam. Liam popatrzył na Harrego ze złością.
- Bo mnie z łyżkami gonił.... - wycedził przez zęby.
- Zauważyłam. Czekaj.... Czyżbyś się bał łyżek? - powiedziałam robiąc wielkie oczy. Liam niechętnie pokiwał głową. Niall poczochrał go po głowie.
- Nic w tym złego, uwierz mi - powiedział. Loczek uśmiechał się zadowolony z siebie. Nadepnęłam mu na nogę obcasem. Syknął z bólu.
- Oj, przepraszam.... To było niechcący - powiedziałam ze złośliwym uśmieszkiem. Harry pogroził mi pięścią a Niall się śmiał.
.

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 3

Rozejrzałam się w poszukiwaniu Nialla. Zauważyłam go ale on nie zauważył mnie. Chyba nad czymś myślał.
Przynajmniej tak wyglądał. Siedział do mnie tyłem więc w sumie jak miał mnie widzieć... Podeszłam do niego i stuknęłam go w ramię. Momentalnie się odwrócił a gdy mnie zobaczył to uśmiechnął.  "Jaki on słodki gdy się uśmiecha..." - pomyślałam.

Usiadłam naprzeciw niego. Zamówiłam sobie kawę a on wodę.
- Więc, dlaczego mnie tu zaprosiłeś...? - zapytałam. 
- A no bo.... Chciałem cię lepiej poznać, zaprzyjaźnić się... - odpowiedział, lekko zmieszany.
- Czym sobie zasłużyłam że padło na mnie...? - kolejne pytanie. Niall wzruszył ramionami.
- Sam nie wiem.... Zwróciłaś moją uwagę, tam gdy śpiewałaś...... - powiedział wpatrując się w blat. "Hm...Mówi się że jest coś takiego jak miłość od pierwszego wejrzenia...Ale nigdy nie sądziłam że to istnieje!" - rozmyślałam. Niall wpatrywał się we mnie jakby chciał mnie odczytać.

*Oczami Nialla*
"Boże, jaka ona piękna.... To mnie trafiło jak grom z jasnego nieba...." - pomyślałem. Matty coś gadała ale ja nie słuchałem. Skupiałem się na jej oczach. Nagle Matty pstryknęła mi przed oczami. Drgnąłem.
- C-Coś się stało?? - spytałem zdezorientowany. Brązowowłosa uśmiechnęła się. 
- Stało się to że wpatrujesz się we mnie od kilku minut! - powiedziała śmiejąc się. Spuściłem wzrok.
- A-Aha.... Przepraszam... - powiedziałem cicho. Matty przestała się śmiać. 
- Coś nie tak? Może źle się czujesz...? - spytała z troską. Pokręciłem głową. 
- Ja....na chwile przepraszam.... Muszę do łazienki - powiedziałem i szybko udałem się do niej. Pochyliłem się nad umywalką. "Co jest...? Czuję się dziwnie.... " - myślałem. Potrząsnąłem głową i obmyłem twarz wodą. Wyszedłem z łazienki i podszedłem do stolika. Usiadłem. Nagle wpadł mi do głowy pewien pomysł.
- Matty.... Masz może ochotę poznać resztę paczki? - zapytałem. Zastanowiła się.
- Pewnie, czemu nie tylko musimy wpaść po Bellę.... Radzę zabrać nauszniki - powiedziała. Roześmiałem się, wiedząc o co jej chodzi. Matty chciała udać się na przystanek ale chwyciłem ją za rękę.
- Nie w tą stronę - powiedziałem wskazując na mój samochód. Wsiedliśmy i podjechaliśmy pod uczelnię.

*Matty*
Wysiadłam z auta Nialla mówiąc mu że zaraz wrócę. Obawiałam się reakcji przyjaciółki. Weszłam do pokoju. Bel od razu rzuciła mi się na szyję, jakbyśmy się nie widziały od lat. Roześmiałam się. Odsunęłam ją delikatnie od siebie.
- Bo mnie zaraz połamiesz! A tak w ogóle zbieraj się. Niall i ja mamy dla ciebie niespodziankę. - powiedziałam. Rudowłosa podskoczyła z radości i pobiegła się przygotować. Gdy wyszła z łazienki poszłyśmy do auta Nialla.
- No. Już jesteśmy z powrotem - oznajmiłam. Niallowi chyba ulżyło. Bel była strasznie podekscytowana. Ruszyliśmy na miejsce.
- Niall, ja jej chyba powiem bo ona nie wytrzyma. - powiedziałam. Blondyn się zgodził. 
- Bella, teraz spokojnie. Właśnie jedziesz, Niall zatkaj uszy, na spotkanie z.... One Direction!! I co ty na to? - powiedziałam. Bella otworzyła usta z niedowierzania a potem zaczęła piszczeć ze szczęścia.

Rozdział 2

Przystawiłam mikrofon do ust. W myślach powtarzałam sobie żebym się uspokoiła.
- Jestem Matty.... Matty Alison - powiedziałam i oddałam mikrofon blondynowi. Chciałam już odejść ale nie pozwolił mi.
- A ja, jak już pewnie wiecie, jestem... - tu przerwał kierując mikrofon do "publiczności".
- NIALL HORAN! - wrzasnęła większość dziewczyn w tym moja Bel. Uśmiechnęłam się delikatnie. Chyba to zauważyła bo się odszczerzyła od mnie. Niall trzepnął mnie w ramię i chyba miało to znaczyć bym zaczęła uważać.
- Więc, Matty... Może byś nam coś zaśpiewała? - zapytał się. Kiwnęłam głową i odebrałam mu mikrofon. Zaśpiewałam Best Friend's Brother. Gdy skończyłam to zauważyłam że wszyscy gapią się na mnie jak gdyby zobaczyli ducha. Rozejrzałam się zdezorientowana. Nagle wszyscy zaczęli bić brawo. Niall wziął drugi mikrofon.
- Dziewczyno, byłaś niesamowita! Mam rację ludzie?! - zwrócił się do uczniów. Odkrzyknęli że tak.
- Matty, powinnaś nagrać jakieś demo! Masz talent - powiedział i poklepał mnie po plecach.
- Jasne.... - mruknęłam pod nosem, ale na szczęście tego nie słyszał. Poszłam na swoje miejsce i wbiłam wzrok w blat. Czułam że wszyscy się na mnie gapią.
- Przecież mówiłam że jesteś świetna! I teraz mi nie wierzysz? - zapytała się mnie szeptem Bel. Nie odpowiedziałam. W głowie cały czas miałam obraz Nialla. Nie zauważyłam że zadzwonił dzwonek. Bella mnie szturchnęła. Podniosłam głowę. Rudowłosa pomachała mi przed oczami.
- Hę? O co chodzi?? - zapytałam. Oczy Belli zrobiły się mega wielkie.
- A o to chodzi że.... - przerwała zastanawiając się nad czymś - Matty! No ja nie mogę! Czyżbyś się zakochała?! - wykrzyknęła tak głośno że pół klasy zwróciło wzrok na nią.
- Nie! O-Oczywiście że nie! - odpowiedziałam, unikając jej wzroku i jednocześnie się pakując.
- Jasnee.... Przecież cały czas byłaś nieobecna i miałaś takie szkliste oczy! To są oznaki zakochania! - mówiła, chcąc dopiąć swego. Kopnęłam ją w kostkę, a miałam szpilki.
- Au! - syknęła. Uśmiechnęłam się i poszłam do wyjścia. Bel pognała za mną. Nagle zauważyłam że w naszą stronę idzie Victoria. Dałam kuksańca Belli i wskazałam na Victorię.
- Oj... Idzie chmura burzowa.... - wyszeptała do mnie. Zaczęłyśmy iść w przeciwną stronę, gdy nagle Victoria podstawiła mi nogę. Zanim zaliczyłam glebę ktoś mnie złapał. Uniosłam głowę by zobaczyć kto to i zobaczyłam Nialla.  Pomógł mi wstać. Trzymał mnie za rękę, zatrzymaliśmy się w tej pozycji.
- Jesteś cała? - zapytał cicho. Delikatnie się zarumieniłam.
- T-Tak.... Dzięki.... - odpowiedziałam. Doprowadziłam się do porządku, jeszcze raz podziękowałam i odwróciłam się do Belli. Miała znowu mega oczy.
- Jeśli coś o tym powiesz to przysięgam, zabiję. Nie żartuję - syknęłam do niej. Uniosła ręce.
- Uspokój się. Nic nie powiem. Ale... to było takie słodkie!! - powiedziała szybko, szczerząc się. Popatrzyłam na nią wilkiem. Pogrzebałam w torbie i natrafiłam na jakąś karteczkę.
Spotkaj się ze mną w Starbucks o 18:00.
Będę czekał.

Twój,
Niall.
Bez wahania podałam tą kartkę Belli. Szybko ją przeczytała i pisnęła ze zdumienia.
- Ty to masz farta! Niall plus ty równa się....WIELKA MIŁOŚĆ! - powiedziała ze śmiechem.
///////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////////
Wróciłyśmy do pokoju. Spojrzałam na zegarek. Była już 17:00 więc zaczęłam się przygotowywać. Wyszłam po 10 minutach ubrana w TO. Bel podniosła brwi gdy mnie zobaczyła.
- No, laska ale się żeś odstrzeliła... - stwierdziła. Rzuciłam w nią poduszką bo ją akurat miałam pod ręką.
- Bądź grzeczna jak mnie nie będzie! - powiedziałam i wybuchłyśmy śmiechem. Pożegnałam się i wyszłam. Wsiadłam do autobusu i pojechałam. Po jakimś czasie byłam na miejscu. Popatrzyłam na zegarek. Była minuta przed 18. Weszłam do środka.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział 1

Witajcie! Udało mi się znaleźć chwilę by to napisać.
Enjoy!!
*************************************

*Matty*
Kolejny nudny dzień na uczelni... Znowu nic ciekawego. Już przysypiałam gdy Bella trąciła mnie w ramię. Podniosłam szybko głowę.
- Co? - syknęłam do niej. Przewróciła oczami.
- Gdzie ty masz oczy, kobieto? Spójrz lepiej przed siebie - powiedziała podekscytowana. Westchnęłam i popatrzyłam we wzskazanym mi kierunku. Zobaczyłam 5 chłopaków gadających z nauczycielem. "Skądś ich znam... " - pomyślałam. Bel ściskała moje ramię. Strzepnęłam jej rękę. "Chwila... Oho, już wiem. Mam kłopoty..."
- To dlatego jesteś taka podekscytowana... - powiedziałam kryjąc śmiech. Zmroziła mnie wzrokiem. Wyszczerzyłam się do niej.
- Cisza! Proszę o uwagę! - prawie krzyknął nauczyciel. Jeden z piątki, blondyn, zrobił krok w przód.
- Witajcie! Przypuszczam że większość nas zna. Chcieliśmy przeprowadzić z wami zajęcia, lecz by to zrobić musimy poznać wasz poziom. Może ochotnik? - powiedział. Masa rąk (dziewczęcych) wystrzeliła w górę. Chłopak poszukał wzrokiem a potem wzskazał na mnie.
- To może ty? - zaproponował, uśmiechając się. Skombinował skądś mikrofon. Wstałam z miejsca i podeszłam  do niego.
- Więc, może powiesz nam swoje imię? - powiedziawszy to, wręczył mi mikrofon. Wzięłam głęboki wdech.

Bohaterowie


Matty Alison - 17 letnia dziewczyna, pochodząca z Wielkiej Brytanii. Jest jedynaczką i ma sławnych rodziców. Jej hobby to muzyka i uwielbia tańczyć. Wszyscy mówią jej że jest wyjątkowa piękna i że ma ogromy talent, lecz ona temu zaprzecza. Jest miła ale potrafi się odgryźć ;)


Bella Mason - Również ma 17 lat. Najlepsza przyjaciółka Matty, ale jednak czasem się kłócą. Uwielbia One Direction i uważa się za ich fankę #1. Pogodna i miła ale też nieśmiała.

\
Camile Mason - 19 letnia dziewczyna, starsza siostra Belli. Kłóci się z nią cały czas i nie znosi One Direction. Wredna, ale potrafi być pomocna i przyjacielska.

Victoria Misa - również 17 letnia dziewczyna, największy wróg Belli i Matty. Na każdym kroku ze sobą walczą. Nie przyznaje się do tego, ale w głębi serca uwielbia One Direction.


One Direction - Brytyjsko-Irlandzki zespół, który składa się z 5 chłopaków. Harry Styles (19 l) Zayn Malik (20l) Louis Tomlinson (21l) Niall Horan (20l) (?)) Liam Payne (20l). Chyba nie muszę rozpisywać się na ich temat.

****************************************************************
I co? Według mnie jak na razie może być. Tekst o One Direction pożyczyłam od Izki. Tu macie linka do jej bloga :
izkaaa-opowiada-o-one-direction.blogspot.com