środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 9

Ten rozdział dedykuję mojej najlepszej przyjaciółce i Izce.
Enjoy!
--------------------------------------------------------------------------
*Matty*
Bella cofnęła się o krok. Rozszerzyła oczy i otworzyła usta ze zdziwienia.
- No...ee....ten...tego... - wyjąkała. Louis stanął przed nią i zaczął mierzyć mnie wzrokiem. Prychnęłam ze złością.
- Ty, weź się tak nie stawiaj, Romeo! - powiedziałam, mrużąc niebezpiecznie oczy. Louis też się cofnął. Niall chwycił mnie za ramiona i odciągnął lekko. Wyrwałam się spod jego rąk. Podeszłam do Belli i nagle się wyszczerzyłam. Bel uniosła brwi w akcie zdziwienia.
- Wiesz, Bel to że ty i Louis jesteście razem to.... okropnie-- - powiedziałam a Bella mi przerwała.
- Jak to okropnie?! - powiedziała podniesionym głosem.
- Okropnie cudownie - powiedziałam i zmieniłam uśmiech na diabelski. Bel wymierzyła mi (niestety, celnego)  kuksańca.  Wyszczerzyłam się na całego. Louis patrzył to na mnie to na Nialla.
- Wy.... O w mordę! Wyście to uknuli! - powiedział oskarżającym tonem. Popatrzyłam na Nialla a on na mnie i zaczęliśmy się chichrać a potem śmiać na cały głos. Gdy się uspokoiliśmy, Niall objął mnie ramieniem.
- Hm... A wy to co...? - zapytała Bel, uśmiechając się.
- A my to nic! - wyskoczyłam z tekstem. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Wsiedliśmy do samochodu ( Bel musiała uważać na kostkę) i pojechaliśmy do domu. Poprosiłam Louisa żeby nas wysadził pod moim domem. Znaczy mnie i Bellę. Gdy się pożegnałyśmy, rudowłosa rozejrzała się po okolicy. Westchnęła z uśmiechem. Wiedziałam o co jej chodzi. Weszłyśmy do środka.
- Hej mamuś! - powiedziałam.
- Dzień dobry, psze pani - przywitała się Bella. Mam odwróciła się błyskawicznie i uśmiechnęła szeroko.
- Hej Bella! Co tam u ciebie? - powiedziała na początku nie zauważając gipsu na kostce. Gdy go zauważyła otworzyła szeroko usta.
- Jezus Maria! Co ci się stało, kochanie? - zapytała zatroskanym tonem. Bella opowiedziała co się stało.
- Jezus wcale nie ma ryja mamuś... - mruknęłam pod nosem lecz "mamuś" to usłyszał.
- Matty! - upomniała mnie uśmiechając się. Odszczerzyłam się i poszłam z Bellą na górę. Po godzinie gadania zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam do telefonu.
- Hej, Matty, tu Harry. Przyjedź szybko do szpitala - powiedział łamiącym się głosem.
- Boże, co się stało? - zapytałam pełna najgorszych przeczuć.
- No.... tak jakby Louis i Niall mieli wypadek samochodowy... - powiedział. Zakryłam ręką usta.
- Będziemy jak najszybciej się da! - powiedziałam i rozłączyłam się.
- Bella, zbieraj się - powiedziałam i poderwałam się z łóżka. Ona zrobiła to samo.
- Coś się stało? - zapytała z obawą w głosie.
- Lou i Niall mieli wypadek samochodowy. Jedziemy do szpitala. - powiedziałam i poszłam na dół. Bel poszła za mną uważając na kostkę. Gdy byłyśmy już w szpitalu zobaczyłam że Harry siedział na korytarzu. Wyglądało na to że płakał.

Podbiegłam do niego. Wstał i wskazał ręką na salę. Weszłyśmy tam z Bellą. Przy wyjściu stał lekarz. Podeszłam do niego. 
- I co z nimi? - zapytałam się. Lekarz spojrzał na mnie i na Bel.
- Jesteście ich rodziną? - zapytał się. 
- Nie ale to nasi chłopacy - wypaliła szybko Bel. Lekarz pokiwał powoli głową.
- No dobrze. Stan jest stabilny ale będziemy ich obserwować. Mają szczęście że skończyło się tylko tak - powiedział lekarz.
- Tak? To znaczy jak? - zapytałyśmy jednocześnie z Bellą. 
- U pana Horana złamana noga i dużo uderzeń ale wyjdzie z tego. U pana Tomlinsona poobijane żebra i złamana ręka - wyjaśnił.
- Możemy do nich podejść? - zapytałam się. Lekarz powiedział że tak ale na krótko. Podeszłam szybko do Nialla. Usiadłam na krześle i oparłam czoło o ręce "Dlaczego....? Za co...? - myślałam. Nagle zauważyłam że Niall wpatruje się we mnie szeroko otwartymi oczami. Uśmiechnęłam się słabo.
- Hej Niall.... Przyszłam tak szybko jak się dało. Mam nadzieję że-- - mówiłam ale on mi przerwał.
- Nie zamartwiaj się tak o mnie! Nic mi nie jest! - powiedział wydymając usta. Roześmiałam się cicho. Pochyliłam się nad nim i dałam mu całusa w czoło. Chwycił się za tamto miejsce i przyłożył palce do ust. W oczach pojawiły mi się łzy. Przestałam się uśmiechać i pochyliłam lekko głowę. 
Łzy zaczęły mi spływać po policzkach. 
-----------------------------------------------------------------
I jak? Mam nadzieję że jest w porządku. Proszę o komentarze bo nie będzie bloga! ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz