*Iza*
Stałam tam z tym uśmiechem na twarzy a wszyscy się śmiali. Nagle Niall podszedł do Matty i ją objął ramieniem. Przekrzywiłam głowę.
- Osz ty! A mówiłaś że nic nowego! - powiedziałam "oburzonym" tonem do Matty. Ona w odpowiedzi się wyszczerzyła i pokazała mi język. Pogroziłam jej pięścią i po chwili usłyszałam kroki. Obróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Wszyscy zamilkli. Byłam mega zdezorientowana. Czułam że atmosfera robi się napięta.
- Hej! Może wyskoczymy do Nando's? - zapytał Niall, chcąc rozluźnić atmosferę. Wszyscy od razu się zgodzili. Ja, nie mając nic do roboty, poszłam z nimi. Po krótkim czasie drogi zaczęły mnie boleć nogi.
- Uh... - westchnęłam - Alee mnie noogi boląąą - zaczęłam narzekać. Matty przewróciła oczami.
- Dobra, któryś z chłopaków (oprócz Nialla i Louisa) bierze ją na barana - zarządziła. Przed nią stanął Liam i zasalutował.
- Zgłaszam się do służby! - powiedział, szczerząc się. Następnie wziął mnie na barana. Szybko złapałam go za szyję żeby nie spaść.
- Hej! Nie duś mnie! - powiedział. Rozluźniłam uścisk.
*Bella*
Szłam ponura do Nando's razem z chłopakami i Matty. Oraz z tą Isą... Louis zauważył moje "ponuractwo" i szturchnął mnie w bok.
- Czego? - warknęłam. Lou podniósł ręce w geście obronnym.
- Chciałem się tylko dowiedzieć czemuś taka ponura! - powiedział. Wzruszyłam ramionami i przyspieszyłam kroku. On pognał za mną. Przez dalszą drogę nie zwracałam na niego uwagi.
*Matty*
Atmosfera była już tak gęsta że można było przez nią kroić nożem. Bella zła, chłopaki źli, Zayn też jest zły.... O co chodzi? Znaczy, z Zayn'em to rozumiałam ale czemu Bel była zła. Szybko ją dogoniłam.
- Czemu jesteś zła? - spytałam prosto z mostu. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Dawaj, Bel! Widzę że jesteś zła - nalegałam. Rudowłosa pokazała tylko na Izę. Od razu zrozumiałam sytuację.
- Nie mów! Zazdrosna jesteś? - spytałam z uniesionymi brwiami. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami. Stanęłam przed nią zmuszając żeby stanęła. Skrzyżowałam ręce w ramionach.
- Nie bądź zazdrosna! Przecież wiesz że jesteśmy best friend foreva! - powiedziałam lecz ona odwróciła tylko wzrok. Odwróciłam się na pięcie i pognałam do Nando's. Niall szybko mnie dogonił. Wsadziłam ręce w kieszenie. On od razu objął mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się słabo.
- Co ci jest? - zapytał się. Przymknęłam oczy i poczułam że nogi coraz bardziej mam jak z waty.
- Matty? Matty! - usłyszałam jeszcze krzyk Niall a potem zapanowała ciemność.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się w swoim domu, na kanapie. Spróbowałam wstać ale ogromny ból od razu powalił mnie z powrotem.
- Uh...... - stęknęłam. Od razu przy mnie pojawił się Niall. Spojrzałam na niego.
- Co się stało? - zapytałam a on spojrzał na mnie z przymrużonymi oczyma.
- Lepiej ty mi powiedz co ci się stało. I skąd wzięło ci się to - mówiąc to podniósł mi lekko koszulkę z brzucha i moim oczom ukazała się wielka seria siniaków które dotąd starałam się ukrywać. Szybko zakryłam brzuch koszulką i odwróciłam wzrok.
- T-To...To nic takiego. Uderzyłam się po prostu.... - powiedziałam cicho. Niall prychnął.
- Jaasne.... Nie kłam Matty. Mów co się stało - naciskał coraz bardziej. Przygryzłam wargę walcząc ze sobą. W końcu opuściłam głowę i westchnęłam. Opowiedziałam Niallowi co się stało.
*Jeszcze w Polsce, Matty*
Chodziłam sobie spokojnie po ulicy, aż nagle otoczyła mnie grupka chłopaków. Nie wyglądali na starszych ode mnie. Uśmiechali się złośliwie. Od razu się zatrzymałam i jak gdyby nigdy nic przywitałam się.
- Hej, mała! Może się zabawimy? - zapytał jeden z nich. Uśmiechnęłam się ponuro.
- Sorry, nie mogę. Mama zawsze mówiła że nie mogę się bawić z idiotami - powiedziałam z jadem w głosie. Od razu im zrzedły miny. Jeden do mnie podszedł.
- Coś ty powiedziała? - zapytał się, starając robić wrażenie groźnego. Uśmiechnęłam się słodko.
- To co słyszałeś. A co, może głuchy jesteś? W twoim przypadku wszystko jest możliwe - nadal mówiłam z jadem w głosie. Chłopak zrobił się czerwony ze złości a potem rąbnął mnie z całej siły w brzuch. Zgięłam się w pół i upadłam na ziemię. Gdy już na niej leżałam, ten który mnie walnął popatrzył na mnie z obojętnością w oczach i kopnął. Zwinęłam się jeszcze bardziej.
- Chodźcie, chłopaki. Nie marnujmy czasu dla tego ścierwa - usłyszałam głos a potem oddalające się kroki.
Kaszlnęłam i poczułam smak krwi w ustach.
*Z powrotem w Londynie, rozmowa z Niallem, Matty*
- (...). I to mniej więcej tyle - powiedziałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz