niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział 11

*Matty*
Obudziłam się w moim łóżku. Wyszłam z niego i poszłam się ubrać w TO. Standardowo, makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam że są tam rodzice. Przywitałam się i wyszłam. Na podjeździe zobaczyłam czarne, połyskliwe auto owinięte kokardą.
- Niespodzianka! - krzyknęła mama, stawając za mną. Tata też tam stanął. Zakryłam usta ręką.
- To... T-To dla mnie? - zapytałam się, patrząc na nich podejrzliwie. Mój tata się uśmiechnął.
- Oczywiście że dla ciebie! To prezent ! - powiedział tata robiąc oburzoną minę. Roześmiałam się i rzuciłam się obojgu na szyję. Podziękowałam i zdjęłam kokardę z samochodu. Potem, wciąż się uśmiechając wsiadłam do niego i pojechałam w kierunku willi, machając rodzicom na pożegnanie. Gdy byłam na miejscu, wysiadłam i podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je i weszłam do środka. Zobaczyłam chłopaków siedzących na kanapie więc szybko do nich podeszłam. Stanęłam za Niallem i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to! - powiedziałam. Szybko oderwał moje dłonie od oczu i (nie wiem jak tak szybko) znalazł się przy mnie. Przytuliłam się do niego a potem stanęliśmy obok siebie Niall objął mnie amieniem. Zaważyłam że brakuje Louisa i Zayn'a. Spojrzałam pytająco na Nialla ale on tylko wzruszył ramionami. Nagle do willi wparowała Bel. Miała przerażoną minę.
- Ludzie, szybko, Lou i Zayn się biją!! - krzyknęła i wybiegła. Popatrzyliśmy na siebie jednocześnie z Niallem a potem wybiegliśmy. Niedaleko zobaczyłam że o mur opiera się plecami, z uniesionymi pięściami, Louis a przed nim stoi Zayn z także przygotowanymi pięściami do ataku. Zaczęłam do nich biec, nim ktokolwiek mnie powstrzymał. Gdy byłam już przy nich szybko stanęłam przed Louisem nim Zayn go uderzył. Zmrużyłam oczy. Malik się zawahał. Rozłożyłam ręce w geście obronnym.
- Dość! Przestańcie natychmiast! - krzyknęłam. Oboje opuścili pięści. Bella szybko podbiegła do Lou. Oparłam ręce na biodrach. Stanęłam tak żeby ich oboje widzieć.
- O co wy się w ogóle biliście?! - zapytałam zła. Louis otarł usta, z których leciała stróżka krwi.
- Bo ten... tutaj zrobił się zazdrosny a Bel - powiedział ponuro. Spojrzałam z uniesionymi brwiami na Zayn'a. On na to wsadził ręce do kieszeni i zgarbił się. Następnie bez słowa poszedł do domu.
- Wszystko w porządku? - zapytałam się Marchewy. Pokiwał głową. Bel stała obok
niego ze łzami w oczach. Poszłam w stronę Nialla. On też nie wyglądał na zadowolonego.

------------------------------
Dziękuję wszystkim, że czytają. Mam nadzieję że się podobał rozdział.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz