wtorek, 8 października 2013
Dziękujęę!
Z innej beczki :
Bardzo będziecie źli, jeżeli zakończę po paru-, parunastu rozdziałach? Bo uznałam, że nie ma sensu tego ciągnąć, skoro wyczerpały mi się pomysły.... Wah.... A jak piszę na siłę, to czuję się okropnie... No cóż, pozostawiam to waszej opinii... T.T
See ya!
DK :**
środa, 4 września 2013
Rozdział 22
Enjoy!
---------------------------------------------------
{P. Matty}
- Matty... - zaczęła dziewczyna a ja zobaczyłam, że jej oczy zaszkliły się. Szybko ją przytuliłam i otarłam te łzy z oczu.
- Nie. Nawet mi się nie waż płakać, bo sama zacznę - szepnęłam i odsunęłam się od przyjaciółki. Następnie wstałam z kanapy i nie mówiąc ani słowa, wyszłam na zewnątrz. Szybko zorientowałam się, że było błędem, że nie zabrałam wcześniej kurtki. Teraz, chodząc po plaży, drżałam z zimna. Byłam już niedaleko domu chłopaków, gdy drzwi otworzyły się z trzaskiem a z mieszkania wypadł Zayn. Szybko do mnie podbiegł.
- Matty! Pierre będzie za parę godzin! Chodź po pierścionek! - krzyknął, ale to bardzo, bardzo cicho, więc poszłam z nim do jubilera. Po 2 godzinach mieliśmy wybrany pierścionek, zatem wróciliśmy do domu. Zauważyłam, że dziewczyna Malika już siedziała na kanapie. Mulat stanął na środku pokoju.
- Pierre, mogłabyś tu podejść? - zapytał ciemnowłosy i gdy blondynka podeszła, klęknął przed nią. Dało się słyszeć, że Eleanor, Danielle i Bella wstrzymały oddechy (Bo Dan i Ell też przyszyły - dop. Autorka).
- Pierre Edwards, wyjdziesz za mnie? - zadał kolejne pytanie Zayn, uśmiechając się. Pierre przez chwilę stała nieruchomo a potem...
niedziela, 2 czerwca 2013
Rozdział 21
*Louis*
Podniosłem się z kanapy i poszedłem otworzyć. Gdy spojrzałem przez wizjer, zobaczyłem Matthew'a. Zmrużyłem oczy. "Co on tutaj robi?" - spytałem się w myślach. Otworzyłem drzwi i oparłem się o próg, uniemożliwiając ciemnowłosemu wejście. Spojrzałem na niego z niechęcią w oczach.
- Co ty tu robisz? - spytałem, kryjąc pogardę. Matthew uśmiechnął się bezczelnie.
- Wpadłem do Belli. A co nie wolno? - spytał z udawanym zdziwieniem. Drań wiedział, że go tu nie chcemy. Ledwo powstrzymałem się, by na niego się nie wydrzeć.
- A żebyś wiedział, że nie wolno. Bella nie chce się z tobą widzieć - nie wytrzymałem i warknąłem. Matthew prychnął i odepchnął mnie. Zatoczyłem się do tyłu i upadłem. Patrzyłem na niego z nienawiścią, gdy przechodził koło mnie. Potem podniosłem się i otrzepałem. Przeszedłem do salonu. Matthew stał przed Bellą i o czymś z nią dyskutował. Nie wytrzymałem. Poszedłem do Matthew'a i obróciłem go do siebie przodem. Nim się obejrzał, uderzyłem go pięścią w twarz. Usłyszałem soczyste przekleństwo i w następnej chwili leżałem na ziemi, trzymając się za brzuch. Bella krzyknęła i odepchnęła Matthew'a. Potem klękła obok mnie i pomogła mi się podnieść. W salonie była już tylko ona. Oraz Matty i Niall. Reszta chłopaków musiała być w pokojach. Bella odwróciła się, wściekła, do Matthew'a.
- Wynoś się. Już - warknęła do niego. Ten tylko wzruszył ramionami i wyszedł. Mnie zaś, niemiłosiernie bolał brzuch.
sobota, 1 czerwca 2013
Rozdział 20
Liam i Zayn zbliżali się do mnie coraz bliżej. Oszacowałem moje szanse i były one niewielkie. Cofnąłem się, zapominając że za mną jest basen. Poślizgnąłem się i wleciałem do basenu. Krzyknąłem gdy Bella wepchnęła mnie pod wodę. Wynurzyłem się szybko i zaczęła się walka. Po jakimś czasie, usłyszałem kroki.
- A co tu się dzieje? - usłyszałem głos i zobaczyłem Izę stojącą przed basenem. Miała założone ręce na ramionach i zmrużone oczy. Bella podpłynęła do niej i pokazała żeby kucnęła. Po tym zaczęły coś mówić po cichu. Po chwili rudowłosa złapała Izę za kostkę i wciągnęła do basenu. Iza wrzasnęła i chwyciła się najbliższej rzeczy jaką miała, czyli ręki Liama. Chłopak zaczął ją ciągnąć z jednej strony a Bella z drugiej. W końcu podpłynąłem do rudowłosej i odczepiłem ją od Izy. Po chwili byłem wepchnięty pod wodę. Wynurzyłem się i zacząłem chlapać na Bellę. Po jakiejś godzinie, wyszliśmy z wody i poszliśmy się osuszyć. Wzięliśmy ręczniki, okryliśmy się i siedliśmy na kanapie. Matty siedziała przytulona do Nialla a Bella do mnie. "Ciekawe ile czasu będą potrzebować by przypomnieć sobie co się stało?" - pomyślałem. Spojrzałem kątem oka na Izę. Dziewczyna siedziała przytulona do ramienia Liama. Uśmiechnąłem się pod nosem, lecz zauważyłem, że brązowowłosa (Iza) ociera sobie oczy chusteczką.
- Iza, co jest? - spytałem. Jako jedyny (oprócz Matty) umiałem wymówić poprawnie jej imię.
- Nic... - odparła ze spokojem. Przekrzywiłem lekko głowę i pokazałem palcem na chusteczkę.
- To czemu płaczesz?
- Nie płaczę.... Chyba wsadziłam sobie do oczu chusteczkę - mruknęła pod nosem. Zaczęliśmy się śmiać. Nagle, Matty wstała i poszła do kuchni. Wszyscy zamilkli. Już się podnosiłem by pójść za nią, lecz Niall pokazał mi ręką żebym został i sam poszedł.
*Niall*
Poszedłem za Matty, jak najszybciej się dało. To prawda, nie pamiętam jej, ale czuję jakbym ją znał. Wszedłem do kuchni, zamknąłem drzwi i usiadłem na blacie. Dziewczyna coś robiła, odwrócona do mnie tyłem. Przez chwilę zastanawiałem co powiedzieć, lecz to nie ja pierwszy się odezwałem.
- Powiedz.... Naprawdę mnie nie pamiętasz? - spytała Matty, odwracając się do mnie przodem. W jej oczach był tylko smutek. Pokiwałem głową, czując jakieś zimno w okolicach serca.
- Niestety, nie.... Ale może mi przypomnisz? - zapytałem, z dziwną nadzieją. W jej oczach pojawił się błysk a z mojego serca zniknął ten chłód. Rozpromieniła się i ja także. Odwróciła się do mnie ponownie tyłem i zaczęła robić kanapki. W końcu postawiła je na stole i popatrzyła na mnie. Zareagowałem natychmiastowo.
- Kanapki! - krzyknąłem i rzuciłem się na nie. W połowie drogi się zatrzymałem, gdyż w głowie pojawił mi się obraz bardzo podobny do tego. Wtedy Matty też zrobiła mi kanapki a ja byłem w salonie. Poczułem je wtedy..... Stałem tak bez ruchu a dziewczyna patrzyła się na mnie dziwnie. Otrząsnąłem się z tego i podszedłem do talerza z jedzeniem. Matty podeszła do mnie i oparła głowę o moje ramię.
- Pamiętasz? Tak jak wtedy.... - powiedziała cicho a ja wiedziałem że chodzi jej właśnie o to co pojawiło się w mojej głowie. Uśmiechnąłem się pod nosem.
- Tak....Chyba zaczyna mi się coś przypominać - zacząłem się z nią droczyć. Dała mi kuksańca w żebra a ja złapałem ją w pół i podniosłem w górę. Zakręciłem się z nami i po chwili postawiłem ją na ziemi. Śmialiśmy się, pierwszy raz widziałem ją taką szczęśliwą od paru dni.
piątek, 31 maja 2013
Rozdział 19
Obudziłam się rano na kanapie. "Widocznie musiałam tu zasnąć" - pomyślałam. Rozejrzałam się za Matty i zobaczyłam że dziewczyna leży koło mnie, mrucząc coś przez sen. Wstałam, ogarnęłam się i poszłam do kuchni. Zaczęłam robić śniadanie, gdy usłyszałam krzyk. Krzyk Matty. Wybiegłam z kuchni i zobaczyłam że brązowowłosa siedzi na kanapie, ze skulonymi nogami i kiwa się w przód i w tył. Po policzkach ciekły jej łzy. Podeszłam szybko do niej i usiadłam obok. Przytuliłam ją.
- Dlaczego...? Dlaczego...? - usłyszałam cichy głos. Nie odpowiedziałam, tylko pogłaskałam ją po głowie.
- Matty a może pojedziemy do chłopaków? - zapytałam wesoło.
- Okej. Poczekaj chwilę, muszę się ogarnąć - powiedziała i uśmiechnęła się do mnie. Odwzajemniłam uśmiech. Gdy Matty poszła, uśmiech spełzł z mojej twarzy. Rozmyślałam nad tym, co stało się wczoraj. Usłyszałam kroki i od razu nałożyłam maskę wesołości na twarz. Wstałam, podeszłam do drzwi, otworzyłam je (jak lokaj).
- Panie przodem! - powiedziałam, wskazując ręką na wyjście. Zaczęłyśmy się śmiać. Wsiadłyśmy do samochodu i pojechałyśmy. Gdy byłyśmy już na miejscu, wyskoczyłyśmy z samochodu.
- Kto ostatni przy drzwiach, ten ślimak! - krzyknęła Matty i pobiegła do drzwi. Ruszyłam piorunem za nią.
- Wygrałam! - powiedziałam lekko dysząc. Brunetka uśmiechnęła się.
- Okej, niech ci będzie - powiedziała i weszłyśmy do środka. Chłopaki chyba jeszcze spali. Poszłam na palcach do góry, zajrzałam do pokoju Louisa. Miałam rację, spał w najlepsze. Wróciłam do Matty a w głowie formował mi się iście diabelski pomysł.
- Co ty na to, żeby zgotować im zimną i mokrą pobudkę? - spytałam. Matty uśmiechnęła się szatańsko i pokiwała głową. Poszłyśmy do kuchni, wzięłyśmy trochę garnków i napełniłyśmy zimną wodą. Poszłyśmy do góry, wszyscy oprócz Louisa i Nialla, który był w szpitalu, spali w jednym pokoju. Pokazałam Matty na migi, że ja pójdę do Lou a ona do reszty. Kiwnęła głową.
*Matty*
Stałam nad chłopakami z garnkiem w dłoniach. Uśmiechnęłam się, tak słodko razem wyglądali jak spali. Niestety, zaraz będą ostro wkurzeni. "1...2..." - myślałam. Po chwili przechyliłam garnek a zawartość spadła z pluskiem na chłopaków. Odskoczyłam, tak na wszelki wypadek. Harry, Liam, Zayn poderwali się z krzykiem. Zaczęłam się śmiać a oni przez chwilę zdezorientowani patrzyli na mnie trzymającą garnek w dłoni.
Potem Hazza do mnie doskoczył i chwycił w pół. Przerzucił mnie przez ramię.
- Aaaa! Puszczaaaaaj! Jesteś mokry! - krzyczałam lecz nic to nie dało.
- Bellaaaaaa! Ratunkuuuuu! - nadal zdzierałam sobie gardło, gdy Harry niósł mnie do basenu. Kopałam i waliłam pięściami.
- Haaarry! Puszczaj mnie!!! - moje gardło było już niemal zdarte. Hazza tylko uśmiechnął się złośliwie, stając ze mną nad basenem.
- Nie. Pomoczyłaś mnie, to ja pomoczę teraz ciebie! - odpowiedział. Nagle ktoś pchnął Harrego do basenu a mnie złapał, nim zdążyłam wpaść do basenu. Miałam zaciśnięte powieki. Otworzyłam je powoli i zobaczyłam że trzyma mnie.... Niall. Poczułam że na policzki wpływa mi gorąco. Szybko stanęłam na ziemi i odwróciłam wzrok, nie patrząc na niego.
- Dziękuję - wymamrotałam.
*Louis*
Zerwałem się z wrzaskiem, gdy tylko poczułem zimno na skórze. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem Bellę, szczerzącą do mnie zęby. "Cholera.... Mam bardzo przechlapane, czy tylko trochę?" - pomyślałem. Zanim Bella zdążyła zareagować, chwyciłem ją na ręce i zszedłem na dół. Nieco się zdenerwowała.... I prawie złamała mi rękę. Postawiłem ją przed basenem. Biedna, nie domyślała się co chciałem zrobić.
- Ty debilu! Kto ci pozwolił mnie tak traktować, po tym c- Aaaaaaaaa! - jej oburzenie zostało przerwane wepchnięciem ją do basenu. Cała mokra, popatrzyła na mnie z nienawiścią. Zanim jednak zdążyła coś zrobić, "coś" wciągnęło ją pod wodę. "Coś", to jest Harry. Wynurzyła się z piskiem. W tej chwili zobaczyłem Nialla próbującego zmusić do rozmowy Matty. Podszedłem cicho za nich. Nie zauważyli mojej obecności. W następnej chwili siedzieli w wodzie, zdezorientowani. Zacząłem się śmiać, ale w tym samym momencie zobaczyłem Liama i Zayn'a, zbliżających się do mnie.
środa, 29 maja 2013
Rozdział 18
Obudziłem się w szpitalu. Wszystko mnie bolało a najbardziej głowa. Otworzyłem powoli oczy i od razu oślepiło mnie światło. Gdy się już do niego przyzwyczaiłem, rozejrzałem się i zobaczyłem moich przyjaciół (Tutaj Niall ma na myśli Harrego, Zayn'a, Liama i Louisa - dop. Autorka). Nie zauważyli że się obudziłem.... Chociaż, chyba Lou zauważył. Podszedł do mojego łóżka i siadł obok na krześle. Uśmiechnąłem się słabo na jego widok.
- Hej Louis - powiedziałem i zaraz syknąłem z bólu gdyż w ogromnym stopniu poczułem go w brzuchu.
- Siemasz, Niall. Jak się czujesz? - spytał. Reszta chłopaków podeszła do nas gdy zauważyli że już jestem przytomny. Wzruszyłem ramionami i też poczułem ból.
- Jakoś leci. Jakbyś nie widział - powiedziałem i wyszczerzyłem zęby. Uśmiechnęli się z ulgą, gdyż znaczyło to że czuję się nie najgorzej. Za chłopakami zobaczyłem jakąś rudowłosą dziewczynę. Oraz brunetkę. Rudowłosa podeszła do mnie.
- Hej, Niall. Jak leci? - spytała. Miałem ogromną ochotę zapytać "Kim ty jesteś?" ale się powstrzymałem.
- Jak widać - odpowiedziałem. Rudowłosa uniosła brwi ze zdziwienia ale zaraz potem przepuściła do mnie brunetkę. "Ja cię skądś znam?" - to pytanie krążyło mi po głowie. Dziewczyna trzymała w rękach bukiet kwiatów. Podeszła do wazonu i wsadziła tam kwiatki.
- Dobrze wiedzieć, że nic ci nie jest Niall. Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Strasznie się... - zaczęła mówić.
Nie wytrzymałem.
- Kim ty jesteś, do cholery?! - to pytanie wymknęło mi się z ust, bez mojej kontroli. Brązowowłosa zamarła, patrząc na mnie ze strachem w oczach. Poczułem się głupio, otworzyłem usta by coś powiedzieć, lecz nie było mi to dane. Oczy dziewczyny wypełniły się łzami a ona sama cofnęła się. Trzymany w jej ręku wazon, spadł i rozbił się. Reszta milczała.
- Słuchaj, ja.... - zacząłem. Nie dokończyłem, gdyż brunetka wybiegła z sali. Ruda pobiegła za nią.
- Stary, jeśli to twój kolejny "żarcik".... To tym razem przesadziłeś - mruknął Liam.
- Słuchajcie ja naprawdę nie wiem kim ona jest, okej?! Moglibyście mi raz uwierzyć! - powiedziałem ze złością. Hazza popatrzył na mnie, mrużąc oczy. Potem odszedł bez słowa a reszta podążyła za nim. Zaczęli rozmawiać z pielęgniarką. Po chwili wrócili do mnie. Harry miał ręce w kieszeni i on jedyny patrzył mi w oczy.
- Pielęgniarka powiedziała że masz amnezję. Choć, kto to wie... - końcówkę mruknął pod nosem. Zmrużyłem oczy.
- Świetnie. Po prostu świetnie. A teraz WYJDŹ! - wrzasnąłem. Loczek spojrzał na mnie zaskoczony.
- Co? - popatrzył się na mnie jak na wariata.
- WYJDŹ STĄD! - po raz kolejny wrzasnąłem. Moi "przyjaciele" szybko wyszli a ja opadłem na poduszki. Naciągnąłem na siebie kołdrę. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Zagryzłem wargę i zacisnąłem ręce na poduszce. Potem odpłynąłem w ramiona Morfeusza.
*Bella*
Po jakiejś dłuższej chwili w końcu dogoniłam Matty. Złapałam ją za ramię, odwróciłam do siebie i przytuliłam. Biedaczka wypłakała mi się w ramię. Gładziłam ją po głowie i uspokajałam.
- Cicho.... Cicho.... - mówiłam. Gdy w końcu się uspokoiła, popatrzyłam jej w oczy.
- Wiesz, lekarze mówili że on ma amnezję - powiedziałam. Mat pokiwała wolno głową. Pociągnęła nosem, otarła oczy i uśmiechnęła się słabo. Wzięłam ją pod ramię i poszłyśmy do (jej) domu. Posadziłam ja na kanapie, zaparzyłam herbatki. Potem kucnęłam naprzeciwko niej.
Gdy w końcu się od siebie odkleili, Louis mnie dopiero zauważył.
- B-Bella! Ja... Ja ci wszystko wytłumaczę! - powiedział spanikowany. Uśmiechnęłam się słodko.
- Oj, nie trzeba. Doskonale wiem co tu się dzieje - oznajmiłam. Louis uniósł brwi w zdziwieniu.
- W-Wiesz? - spytał zdezorientowany. Pokiwałam powoli głową a mój głos zaczął coraz bardziej ociekać jadem.
wtorek, 28 maja 2013
Rozdział 17
Patrzyłam zszokowana na Matthew'a. "Jak on mógł tutaj przyjść?!" - myślałam. Zerknęłam szybko na Louisa a potem wstałam i podeszłam do czarnowłosego. Zmrużyłam oczy.
- To nienajlepszy czas na odwiedziny, wiesz? - z trudem powstrzymałam się od warknięcia. Skrzyżowałam ręce na ramionach. Matthew tylko uśmiechnął się, nic sobie z tego nie robiąc.
- Tak? A to dlaczego? - spytał a ja usłyszałam w jego głosie coś dziwnego. Louis, widząc że zaczyna się robić groźnie, podszedł do mnie i stanął obok.
- A ty to...? - spytał. Matthew zmrużył oczy po czym przestał. Wyciągnął rękę do Lou.
- Matthew jestem. A ty? - znowu ten bezczelny ton. Louis ujął rękę ciemnowłosego i uścisnął.
- Louis, miło mi - chłopak, widocznie starał się mówić beztrosko ale mu to nie wychodziło. Puścił rękę Matthew'a. Nagle, drzwi wejściowe się otworzyły. Zobaczyłam Matty i uśmiechnęłam się. Dziewczyna stanęła obok Matthew'a i spojrzała na mnie.
- Cześć Bella, cześć Matthew - przywitała się. Po chwili zmarszczyła brwi i spojrzała zaskoczona na ciemnowłosego.
- Matthew? A co ty tutaj robisz? - ton głosu też miała zaskoczony (taki mały suprise, co? - dop. Autorka). Chłopak wywrócił oczami.
- Składam wizytę, nie widać? - retoryczne pytanie. Matty wzruszyła ramionami i popatrzyła na Nialla.
*Matty*
Wzruszyłam ramionami i popatrzyłam na Horana. Przeszłam obok niego.
- Musimy pogadać. Sami - powiedziałam cicho, gdy byłam idealnie obok chłopaka. On lekko skinął głową, prawie niezauważalnie. Poszłam na taras a on, po chwili, do mnie dołączył. Oparłam się o barierkę plecami. Niall stanął naprzeciwko mnie i zamknął drzwi.
- Słucham, o czym musimy pogadać? - powiedział przyjaźnie. Zmrużyłam oczy i wyjęłam z torebki dokumenty.
- O twoim wywiadzie. Dowiedziałam się że.... Że ktoś cię zaszantażował byś powiedział że mnie nie znasz. Prawda czy nie? - zapytałam zdenerwowanym głosem. Chłopak przez chwilę wydawał się zaskoczony a potem spuścił wzrok na ziemię.
- T-To nie tak.... - wymamrotał. Podeszłam do niego i zmusiłam by spojrzał mi w oczy.
*Niall*
"Cholera. Skąd ona się o tym dowiedziała?! - myślałem, patrząc na podłogę. Chwilę potem stała przy mnie Matty i zmusiła bym spojrzał jej w oczy. Zrobiłem to niechętnie. Widziałem w jej oczach troskę i zmartwienie.
- Dlaczego mi nie powiedziałeś? - spytała cicho. Nie odpowiedziałem. Zrobiło mi się gorąco a do oczu napłynęły łzy. Otarłem je szybko i podszedłem do barierki. Popatrzyłem na gwiazdy (gdyż był to już wieczór). Nagle się odwróciłem i przytuliłem do siebie Matty. Przez chwilę stała zaskoczona a potem, chyba odruchowo, mnie odepchnęła. Poleciałem na barierkę i przeleciałem przez nią. Usłyszałem wrzask Matty i zobaczyłem jej twarz wychylającą się przez barierkę. Potem napłynęła ciemność i odpłynąłem.
*Matty*
poniedziałek, 27 maja 2013
Rozdział 16
Kucnęłam na podłodze i zakryłam twarz rękami. Nie chciało mi się wierzyć że on powiedział że nie miał wyboru. Coś tak przeczuwałam że to powie. Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki. Boże, jak ja strasznie cierpiałam. Spojrzałam na półkę i zanim się zorientowałam, już trzymałam w dłoni żyletkę. I nim coś pomyślałam, zaczęłam się ciąć. Ostatnie co usłyszałam, to odgłos otwieranych drzwi i męski krzyk. Potem zapanowała ciemność i urwał mi się film.
*Bella*
Gdy tylko dostałam sms-a od chłopaków przyjechałam do szpitala jak najszybciej się dało. Twarz już miałam zalaną łzami, gdy szukałam właściwej sali. W końcu zobaczyłam korytarz z chłopakami. Gdy Lou mnie tylko zauważył, od razu do mnie podbiegł. Szybko się do niego przytuliłam.
- C-Co... Co z nią...? - zapytałam cicho. Chłopak gładził mnie po głowie.
- W porządku. Na szczęście nie zdążyła przeciąć żył - odpowiedział. Poczułam ulgę, nawet lekko się uśmiechnęłam. Odsunęłam delikatnie od siebie Louisa i popatrzyłam na resztę. W najgorszym stanie wydawał się być Niall.
niedziela, 26 maja 2013
Rozdział 15
Gdy w końcu się uspokoiłam, uśmiechnęłam się do wszystkich, chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam go do kuchni.
- Proszę, oto twoje kanapki! - powiedziałam, wskazując na talerz.
- Kanapki!! - krzyknął i zabrał się za nie. Wróciłam do salonu i zobaczyłam że Harry trzyma w ręku gazetę. Gdy mnie zobaczył szybko ją schował. Zmrużyłam oczy i do niego podeszłam.
- Daj. Mi. To - wycedziłam przez zęby, wyciągając rękę.
- No... Ale tam nie ma nic ciekawego - zapewnił szybko, cofając się. Wzruszyłam ramionami i niby się nie przejmując przeszłam obok Harrego. Zanim się zorientował, wyrwałam mu z ręki gazetę.
- Ha! - uśmiechnęłam się zwycięsko. Ale chłopakowi wcale nie było do śmiechu, cofnął się tylko bardziej. Spojrzałam na pierwszą stronę. Widniało tam :
czwartek, 23 maja 2013
Rozdział 14
Siedziałam tam, ze spuszczoną głową. Gdy ją podniosłam, Nialla nie było. Drzwi były otwarte na oścież. Przygryzłam wargę i wstałam, podchodząc do nich. Blondyn stał przed nimi, zaciskając pięści. Był odwrócony tyłem, ale wiedziałam że płacze. Podeszłam do niego, stanęłam obok i splotłam nasze palce razem. Oparłam głowę o jego ramię.
- Dlaczego.... Mi nie powiedziałaś? - zapytał, odwracając głowę w moją stronę.
- Nie chciałam... Widzieć cię w takim stanie. To boli - powiedziałam, rumieniąc się delikatnie. Niall uniósł kącik ust w uśmiechu.
- Że co, proszę? "To boli"? - kolejne pytanie. Zmrużyłam oczy.
- Tak. To mnie boli, widzieć cię w takim stanie. Więc to ukrywałam - wyznałam. Chłopak mnie przytulił i zamknął za mną drzwi. Zrozumiałam aluzję, więc wyjęłam klucze i zamknęłam do końca drzwi. Poszliśmy do auta Nialla i pojechaliśmy do chłopaków. Gdy byliśmy na miejscu od razu wiedziałam że jest coś nie tak. Było za cicho. Zdecydowanie za cicho. Weszłam do środka, za mną Niall. Zobaczyłam Lou, siedzącego na kanapie. Albo to ja, albo wyglądał na załamanego.
- Hej! - przywitałam się głośno. Louis drgnął, spojrzał na nas i powrócił do poprzedniego stanu.
- Hej... - odpowiedział. "Cholera... Naprawdę coś jest nie tak. To nie jest ten Louis którego znam!" - pomyślałam. Podeszłam do Marchewki i usiadłam koło niego.
- Marchewa? - zaczęłam.
- Hm? - odpowiedział.
- Co ci? Chory jesteś?
- Nie.
- To co ci do cholery? - zapytałam już lekko wkurzona.
- Chodzi o to... Że.... No... - zacinał się co chwila. Zauważyłam że Niall siadł po jego drugiej stronie.
- Że? O co chodzi, stary? Mów, bo ci zabiorę marchewki! - zagroził blondyn. Lou spojrzał przerażony to na mnie, to na Nialla.
- Już, już mówię. Uspokój dupę. Chodzi o to, że Zayn i Bel wyszli "pogadać" jakieś dobre 2 godziny temu.. - powiedział.
- I dotąd nie wrócili? - zapytałam. Lou pokręcił przecząco głową a potem westchnął.
- Daj spokój, Louis! Może po prostu się zagadali, albo spotkali kogoś i zapomnieli że mieli wrócić! - powiedziałam pocieszająco. Chłopak tylko prychnął. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, lecz w tej samej chwili dało się słyszeć trzask otwieranych drzwi. Lou poderwał się z kanapy. Zobaczyłam roześmianych : Bel, Izę i Zayn'a. Spojrzałam na Louisa w stylu : "A nie mówiłam?". On tylko zmrużył oczy i popatrzył się wrogo na Zayn'a a następnie na Bellę. Postanowiłam wkroczyć do akcji.
- Heej, ludziska! Co tak długo?? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. Niall szturchnął ostrzegawczo Louisa i stanął obok mnie. Bella popatrzyła się na Nialla ale potem tylko wzruszyła ramionami.
- A, no bo widzisz spotkaliśmy... Iz... Em... Isabellę, i się zagadaliśmy - odpowiedziała. Spojrzałam na Marchewkę ale on tylko patrzył w dalszym ciągu wrogo na Malika. Zayn nie zdawał sobie z tego sprawy i gadał z Izą. Wymknęłam się ostrożnie do kuchni i przygotowałam kanapki po czym wróciłam do pokoju. Niall rozglądał się po nim, węsząc. "Zdziwiona" popatrzyłam na niego.
- Co ty, pies że tak węszysz? - spytałam. On tylko pokręcił głową.
- Czuję kanapki.... - odparł. Zaczęłam się niekontrolowanie śmiać. W tym czasie na dół zeszli Harry i Liam. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na wariatkę co tylko wywołało u mnie większy atak śmiechu.
sobota, 11 maja 2013
Informacja (niestety [lub stety] smutna)
środa, 24 kwietnia 2013
Rozdział 13
Stałam tam z tym uśmiechem na twarzy a wszyscy się śmiali. Nagle Niall podszedł do Matty i ją objął ramieniem. Przekrzywiłam głowę.
- Osz ty! A mówiłaś że nic nowego! - powiedziałam "oburzonym" tonem do Matty. Ona w odpowiedzi się wyszczerzyła i pokazała mi język. Pogroziłam jej pięścią i po chwili usłyszałam kroki. Obróciłam się i zobaczyłam Zayn'a. Wszyscy zamilkli. Byłam mega zdezorientowana. Czułam że atmosfera robi się napięta.
- Hej! Może wyskoczymy do Nando's? - zapytał Niall, chcąc rozluźnić atmosferę. Wszyscy od razu się zgodzili. Ja, nie mając nic do roboty, poszłam z nimi. Po krótkim czasie drogi zaczęły mnie boleć nogi.
- Uh... - westchnęłam - Alee mnie noogi boląąą - zaczęłam narzekać. Matty przewróciła oczami.
- Dobra, któryś z chłopaków (oprócz Nialla i Louisa) bierze ją na barana - zarządziła. Przed nią stanął Liam i zasalutował.
- Zgłaszam się do służby! - powiedział, szczerząc się. Następnie wziął mnie na barana. Szybko złapałam go za szyję żeby nie spaść.
- Hej! Nie duś mnie! - powiedział. Rozluźniłam uścisk.
*Bella*
Szłam ponura do Nando's razem z chłopakami i Matty. Oraz z tą Isą... Louis zauważył moje "ponuractwo" i szturchnął mnie w bok.
- Czego? - warknęłam. Lou podniósł ręce w geście obronnym.
- Chciałem się tylko dowiedzieć czemuś taka ponura! - powiedział. Wzruszyłam ramionami i przyspieszyłam kroku. On pognał za mną. Przez dalszą drogę nie zwracałam na niego uwagi.
*Matty*
Atmosfera była już tak gęsta że można było przez nią kroić nożem. Bella zła, chłopaki źli, Zayn też jest zły.... O co chodzi? Znaczy, z Zayn'em to rozumiałam ale czemu Bel była zła. Szybko ją dogoniłam.
- Czemu jesteś zła? - spytałam prosto z mostu. Spojrzała na mnie zaskoczona.
- Dawaj, Bel! Widzę że jesteś zła - nalegałam. Rudowłosa pokazała tylko na Izę. Od razu zrozumiałam sytuację.
- Nie mów! Zazdrosna jesteś? - spytałam z uniesionymi brwiami. Dziewczyna tylko wzruszyła ramionami. Stanęłam przed nią zmuszając żeby stanęła. Skrzyżowałam ręce w ramionach.
- Nie bądź zazdrosna! Przecież wiesz że jesteśmy best friend foreva! - powiedziałam lecz ona odwróciła tylko wzrok. Odwróciłam się na pięcie i pognałam do Nando's. Niall szybko mnie dogonił. Wsadziłam ręce w kieszenie. On od razu objął mnie ramieniem. Uśmiechnęłam się słabo.
- Co ci jest? - zapytał się. Przymknęłam oczy i poczułam że nogi coraz bardziej mam jak z waty.
- Matty? Matty! - usłyszałam jeszcze krzyk Niall a potem zapanowała ciemność.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
Obudziłam się w swoim domu, na kanapie. Spróbowałam wstać ale ogromny ból od razu powalił mnie z powrotem.
- Uh...... - stęknęłam. Od razu przy mnie pojawił się Niall. Spojrzałam na niego.
- Co się stało? - zapytałam a on spojrzał na mnie z przymrużonymi oczyma.
- Lepiej ty mi powiedz co ci się stało. I skąd wzięło ci się to - mówiąc to podniósł mi lekko koszulkę z brzucha i moim oczom ukazała się wielka seria siniaków które dotąd starałam się ukrywać. Szybko zakryłam brzuch koszulką i odwróciłam wzrok.
- T-To...To nic takiego. Uderzyłam się po prostu.... - powiedziałam cicho. Niall prychnął.
- Jaasne.... Nie kłam Matty. Mów co się stało - naciskał coraz bardziej. Przygryzłam wargę walcząc ze sobą. W końcu opuściłam głowę i westchnęłam. Opowiedziałam Niallowi co się stało.
*Jeszcze w Polsce, Matty*
Chodziłam sobie spokojnie po ulicy, aż nagle otoczyła mnie grupka chłopaków. Nie wyglądali na starszych ode mnie. Uśmiechali się złośliwie. Od razu się zatrzymałam i jak gdyby nigdy nic przywitałam się.
- Hej, mała! Może się zabawimy? - zapytał jeden z nich. Uśmiechnęłam się ponuro.
- Sorry, nie mogę. Mama zawsze mówiła że nie mogę się bawić z idiotami - powiedziałam z jadem w głosie. Od razu im zrzedły miny. Jeden do mnie podszedł.
- Coś ty powiedziała? - zapytał się, starając robić wrażenie groźnego. Uśmiechnęłam się słodko.
- To co słyszałeś. A co, może głuchy jesteś? W twoim przypadku wszystko jest możliwe - nadal mówiłam z jadem w głosie. Chłopak zrobił się czerwony ze złości a potem rąbnął mnie z całej siły w brzuch. Zgięłam się w pół i upadłam na ziemię. Gdy już na niej leżałam, ten który mnie walnął popatrzył na mnie z obojętnością w oczach i kopnął. Zwinęłam się jeszcze bardziej.
- Chodźcie, chłopaki. Nie marnujmy czasu dla tego ścierwa - usłyszałam głos a potem oddalające się kroki.
Kaszlnęłam i poczułam smak krwi w ustach.
*Z powrotem w Londynie, rozmowa z Niallem, Matty*
- (...). I to mniej więcej tyle - powiedziałam.
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Rozdział 12
Byłam przerażona, że Louisowi mogło się coś stać i jednocześnie wściekła na Zayn'a. Mat stała przy Niallu gdy nagle zadzwonił jej telefon. Ja się tym nie przejęłam i gadałam z Louisem. Wściekłość gotowała się we mnie i Lou chyba to wyczuł bo uśmiechnął się ponuro. Odwróciłam się i wbiegłam do ich domu.
*Mat*
Odebrałam telefon na którym wyświetlał się znajomy numer. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Haloo? - zapytałam przeciągając "o". Usłyszałam parsknięcie śmiechu po drugiej stronie.
- Jak ja ci zaraz dam "Haloo" to się nie pozbierasz! A tak w ogóle co tam u ciebie?? - zapytał się "ktoś" po drugiej stronie. Niall patrzył na mnie zdziwiony, nie rozumiejąc co mówię gdyż mówiłam po polsku.
- Aa w porządku. A u ciebie? Wiesz że tęsknię?
- Ooo...Jak miło. Co u mnie to się dowiesz gdy już tu będę.
- Czekaj, co? Jedziesz tu? - zapytałam się zdziwiona.
- Aha! A dokładniej to lecę. Będę za godzinkę lub dwie - powiedział "ktoś" i rozłączył się. Schowałam telefon i uśmiechnęłam się. Niall nadal patrzył na mnie zdziwiony. W końcu nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.
- No co? - zapytał się.
- Twoja mina jest bezcenna! - powiedziałam przez śmiech.
- Dobra, nie wytrzymam, kto dzwonił? - zapytał się. Zawahałam się przed odpowiedzią.
- Przyjaciółka... Z Polski - wyznałam w końcu - Będzie tu niedługo.
Niall uśmiechnął się jakby coś przeczuwając. Teraz to ja zrobiłam zdziwioną minę.
- Czemu... się....uśmiechasz? - zapytałam powoli. On wskazał na Bel.
- Bo się może tu wkrótce gorąco jak przyjedzie ta z Polski - powiedział śmiejąc się. Przez chwilę stałam zdezorientowana.
- A tak w ogóle to jak ma ta twoja przyjaciółka na imię? - zapytał gdy się uspokoił.
- Hm? Oh, tak. Ma na imię Iza - powiedziałam. Niall zmarszczył brwi i próbował to wymówić tak jak ja ale mu się nie udało.
- Inaczej Isa. Albo Isabella - powiedziałam z irytacją i odwróciłam się na pięcie do domu chłopaków. Niall pognał za mną. Objął mnie ramieniem i razem weszliśmy do domu. Usłyszałam wrzaski i zorientowałam się że to wrzaski Bel.
- CO TY SOBIE MYŚLISZ?! ŻE BIJĄC LOUISA MNIE ZDOBĘDZIESZ?! JEŚLI TAK, TO GRUBO SIĘ MYLISZ! - można było słyszeć z góry. Potem było jeszcze słychać trzask uderzenia i stukot obcasów gdy Bel zbiegała na dół. Złapałam ją za ramię. Popatrzyła na mnie wilkiem.
- Coś ty mu zrobiła? - spytałam się puszczając ją. Wzruszyła ramionami i odgarnęła włosy z twarzy.
- Dostał dupek za swoje. Nic więcej - powiedziała i wyszła. Spojrzałam na Nialla a on pokazał na policzek. Skrzywiłam się.
- Au... Biedny Zayn - powiedziałam. Niall także wzruszył ramionami i siadł na kanapie. Siadłam za nim lecz zaraz się poderwałam.
- Ja jadę po Isę. Niedługo wrócę - obiecałam jeszcze dając buziaka na odchodnym Niallowi i wyszłam. Wsiadłam do auta i pojechałam na lotnisko. Niedługo wypatrzyłam Izę.

Wysiadłam i podeszłam do niej, odbierając jej walizki. Uśmiechnęła się i rzuciła mi na szyję.
- Heej, Matty!! Jak taam? Mam wrażenie że się wieki nie widziałyśmy! - wrzasnęła puszczając mnie.
- Hej, Izka. Przestań się drzeć, ludzie się na nas gapią! - powiedziałam, przechodząc na angielski. Iza pokiwała głową i też przeszła na ten język. Pogadałyśmy jeszcze chwilę w drodze do auta. Wsiadłyśmy i pojechałyśmy. Iza zrobiła wielkie oczy na widok willi.
- To... twój dom? - zapytała się. (Informuję że Izka jest Directionerem - dop. Autorka) Pokręciłam głową.
- Nie. To dom... moich przyjaciół. Lepiej się przygotuj - ostrzegłam. Wysiadłyśmy i wzięłyśmy walizki. Postawiłam walizki przed wejściem i otworzyłam drzwi. Ponownie wzięłam bagaże i weszłam do środka a Izka za mną. Zrobiła jeszcze większe oczy na wewnątrz willi. Niall, słysząc że wróciłam, wstał z uśmiechem na twarzy. Izie opadła szczęka.
- T-Ty..... - tylko tyle wykrztusiła. Niall uśmiechnął się jeszcze szerzej a ja także się wyszczerzyłam.
- Tak, to ja. Tylko, błagam, nie rzuć mi się na szyję i nie zacznij piszczeć - powiedział, śmiejąc się. Reszta chłopaków (oprócz Zayn'a) i Bel zdążyli już zejść. Położyłam rękę na ramieniu Izy.
- Isa, poznaj : Harrego, Louisa, Liama i Nialla. Chłopaki, poznajcie moją przyjaciółkę z Polski, Isabellę - przedstawiłam ich sobie.
- O i jeszcze : Isa, to jest Bella. Bella, to jest Isa - dodałam. Bella popatrzyła nieufnie na Isę. Szturchnęłam ją w ramię.
- Hej - przywitała się pod nosem. Iza tylko pomachała ręką. Potem przeprosiła nas na moment i wyszła. Po chwili było słychać jej wrzask. Wróciła z bananem na twarzy. Wszyscy zaczęli się śmiać.
niedziela, 21 kwietnia 2013
Rozdział 11
Obudziłam się w moim łóżku. Wyszłam z niego i poszłam się ubrać w TO. Standardowo, makijaż. Zeszłam na dół i zobaczyłam że są tam rodzice. Przywitałam się i wyszłam. Na podjeździe zobaczyłam czarne, połyskliwe auto owinięte kokardą.
- Niespodzianka! - krzyknęła mama, stawając za mną. Tata też tam stanął. Zakryłam usta ręką.
- To... T-To dla mnie? - zapytałam się, patrząc na nich podejrzliwie. Mój tata się uśmiechnął.
- Oczywiście że dla ciebie! To prezent ! - powiedział tata robiąc oburzoną minę. Roześmiałam się i rzuciłam się obojgu na szyję. Podziękowałam i zdjęłam kokardę z samochodu. Potem, wciąż się uśmiechając wsiadłam do niego i pojechałam w kierunku willi, machając rodzicom na pożegnanie. Gdy byłam na miejscu, wysiadłam i podbiegłam do drzwi. Otworzyłam je i weszłam do środka. Zobaczyłam chłopaków siedzących na kanapie więc szybko do nich podeszłam. Stanęłam za Niallem i zakryłam mu oczy.
- Zgadnij kto to! - powiedziałam. Szybko oderwał moje dłonie od oczu i (nie wiem jak tak szybko) znalazł się przy mnie. Przytuliłam się do niego a potem stanęliśmy obok siebie Niall objął mnie amieniem. Zaważyłam że brakuje Louisa i Zayn'a. Spojrzałam pytająco na Nialla ale on tylko wzruszył ramionami. Nagle do willi wparowała Bel. Miała przerażoną minę.
- Ludzie, szybko, Lou i Zayn się biją!! - krzyknęła i wybiegła. Popatrzyliśmy na siebie jednocześnie z Niallem a potem wybiegliśmy. Niedaleko zobaczyłam że o mur opiera się plecami, z uniesionymi pięściami, Louis a przed nim stoi Zayn z także przygotowanymi pięściami do ataku. Zaczęłam do nich biec, nim ktokolwiek mnie powstrzymał. Gdy byłam już przy nich szybko stanęłam przed Louisem nim Zayn go uderzył. Zmrużyłam oczy. Malik się zawahał. Rozłożyłam ręce w geście obronnym.
- Dość! Przestańcie natychmiast! - krzyknęłam. Oboje opuścili pięści. Bella szybko podbiegła do Lou. Oparłam ręce na biodrach. Stanęłam tak żeby ich oboje widzieć.
- O co wy się w ogóle biliście?! - zapytałam zła. Louis otarł usta, z których leciała stróżka krwi.
- Bo ten... tutaj zrobił się zazdrosny a Bel - powiedział ponuro. Spojrzałam z uniesionymi brwiami na Zayn'a. On na to wsadził ręce do kieszeni i zgarbił się. Następnie bez słowa poszedł do domu.
- Wszystko w porządku? - zapytałam się Marchewy. Pokiwał głową. Bel stała obok
niego ze łzami w oczach. Poszłam w stronę Nialla. On też nie wyglądał na zadowolonego.
------------------------------
Dziękuję wszystkim, że czytają. Mam nadzieję że się podobał rozdział.
czwartek, 18 kwietnia 2013
Rozdział 10
Otarłam szybko oczy ręką. Niall ujął ją i pogładził.
- Hej... Czemu płaczesz...? - zapytał cicho. Siąknęłam nosem.
- B-Bo to... wszystko moja wina.... Gdybyś mnie nie poznał... Nie doszłoby do tego.... wypadku - powiedziałam przez łzy.
- To nieprawda! To nie twoja wina! - zaprzeczył. Pokręciłam głową i jeszcze raz otarłam oczy.
- Właśnie że moja. Przykro mi, Niall. Miło było cię poznać - powiedziałam i wstałam. Wzięłam torebkę i odwróciłam się w stronę wyjścia.
- Czekaj! To nie ma nic wspólnego z tobą! - krzyczał Niall ale ja go nie słuchałam. Wyszłam ze szpitala i skierowałam się w stronę autobusu. Wytarłam oczy. Wsiadłam do autobusu i pojechałam do domu. Rodziców nie było więc poszłam do siebie do pokoju. Rzuciłam torebkę na łóżko i poszłam do łazienki. Pochyliłam się nad umywalką. Kompletnie się rozkleiłam. Po godzinie płakania, wyczyściłam twarz i umalowałam się na nowo. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim. Wyjęłam słuchawki i zaczęłam słuchać muzyki. Było już około godziny 4 w nocy gdy zadzwonił mój telefon. Oczywiście, spałam. Ocknęłam się i odebrałam.
- Halo...? - powiedziałam nieprzytomnym głosem.
- Halo? Czy mówię z panią Matty Alison? - zapytał się jakiś męski głos.
- Tak, to ja? O co chodzi? - powiedziałam nie sądząc by było to coś dobrego. Kazano mi przyjechać na adres który mi ktoś po drugiej stronie podał. Szybko zerwałam się z łóżka, ubrałam się, wzięłam telefon i wymknęłam się z domu. Wzięłam auto rodziców ( bo prawko miałam ) i pojechałam tam gdzie miałam. Zobaczyłam pełno radiowozów i helikopterów które oświetlały blok. Na dachu stała jakaś postać. Podbiegłam szybko do linii odgradzającej blok. Jakiś policjant mnie zatrzymał.
- Kim pani jest? Proszę odejść! - kazał.
- Jestem Matty Alison! Kazano mi tu przyjechać! - zaprotestowałam. Policjant zrobił zdziwioną minę a potem mnie przepuścił. Szybko wbiegłam do bloku. Dopadłam do schodów i z szybkością pioruna wbiegłam na górę. Gdy byłam już na dachu, zobaczyłam że ta postać to blondyn. Patrzył się na krawędź bloku. Zdjęłam obcasy tak żeby mnie nie słyszał i podbiegłam do niego. Złapałam go za rękę w momencie kiedy ześlizgiwał się z bloku. W oczach stanęły mi łzy.
- Niall! Trzymaj się! - krzyknęłam do niego. Ja go trzymałam a on wisiał na krawędzi. Próbowałam go wciągnąć ale nie udało mi się. Na dole było słychać krzyki.
- Puść mnie... - usłyszałam cichy głos. Zrobiłam wielkie oczy.
- Że co?! Chyba cię pogięło! Nie puszczę cię! - wrzasnęłam. Niall tylko zamknął oczy. Wtedy pociągnęłam go za ręce i mi się w końcu udało. Od razu go chwyciłam w ramiona i wtuliłam.
- Ty idioto.... Jak mogłeś....?! - szepnęłam płacząc. Spojrzałam na niego. Nadal miał zamknięte oczy. Otworzyłam mu je delikatnie palcami. Rozejrzał się zdezorientowany. Z powrotem się w niego wtuliłam. Odwzajemnił uścisk i zaczął gładzić mnie po głowie. W końcu wstaliśmy i zeszliśmy na dół. Splotłam ze sobą nasze palce. Gdy wyszliśmy od razu rzuciła się na nas chmara reporterów.
- Niall! Niall! Czy to twoja nowa dziewczyna?! Prosimy o komentarz!! - wrzeszczeli. Zamiast niego ja udzieliłam odpowiedzi.
środa, 17 kwietnia 2013
Rozdział 9
Enjoy!
--------------------------------------------------------------------------
*Matty*
Bella cofnęła się o krok. Rozszerzyła oczy i otworzyła usta ze zdziwienia.
- No...ee....ten...tego... - wyjąkała. Louis stanął przed nią i zaczął mierzyć mnie wzrokiem. Prychnęłam ze złością.
- Ty, weź się tak nie stawiaj, Romeo! - powiedziałam, mrużąc niebezpiecznie oczy. Louis też się cofnął. Niall chwycił mnie za ramiona i odciągnął lekko. Wyrwałam się spod jego rąk. Podeszłam do Belli i nagle się wyszczerzyłam. Bel uniosła brwi w akcie zdziwienia.
- Wiesz, Bel to że ty i Louis jesteście razem to.... okropnie-- - powiedziałam a Bella mi przerwała.
- Jak to okropnie?! - powiedziała podniesionym głosem.
- Okropnie cudownie - powiedziałam i zmieniłam uśmiech na diabelski. Bel wymierzyła mi (niestety, celnego) kuksańca. Wyszczerzyłam się na całego. Louis patrzył to na mnie to na Nialla.
- Wy.... O w mordę! Wyście to uknuli! - powiedział oskarżającym tonem. Popatrzyłam na Nialla a on na mnie i zaczęliśmy się chichrać a potem śmiać na cały głos. Gdy się uspokoiliśmy, Niall objął mnie ramieniem.
- Hm... A wy to co...? - zapytała Bel, uśmiechając się.
- A my to nic! - wyskoczyłam z tekstem. Zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Wsiedliśmy do samochodu ( Bel musiała uważać na kostkę) i pojechaliśmy do domu. Poprosiłam Louisa żeby nas wysadził pod moim domem. Znaczy mnie i Bellę. Gdy się pożegnałyśmy, rudowłosa rozejrzała się po okolicy. Westchnęła z uśmiechem. Wiedziałam o co jej chodzi. Weszłyśmy do środka.
- Hej mamuś! - powiedziałam.
- Dzień dobry, psze pani - przywitała się Bella. Mam odwróciła się błyskawicznie i uśmiechnęła szeroko.
- Hej Bella! Co tam u ciebie? - powiedziała na początku nie zauważając gipsu na kostce. Gdy go zauważyła otworzyła szeroko usta.
- Jezus Maria! Co ci się stało, kochanie? - zapytała zatroskanym tonem. Bella opowiedziała co się stało.
- Jezus wcale nie ma ryja mamuś... - mruknęłam pod nosem lecz "mamuś" to usłyszał.
- Matty! - upomniała mnie uśmiechając się. Odszczerzyłam się i poszłam z Bellą na górę. Po godzinie gadania zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Halo? - powiedziałam do telefonu.
- Hej, Matty, tu Harry. Przyjedź szybko do szpitala - powiedział łamiącym się głosem.
- Boże, co się stało? - zapytałam pełna najgorszych przeczuć.
- No.... tak jakby Louis i Niall mieli wypadek samochodowy... - powiedział. Zakryłam ręką usta.
- Będziemy jak najszybciej się da! - powiedziałam i rozłączyłam się.
- Bella, zbieraj się - powiedziałam i poderwałam się z łóżka. Ona zrobiła to samo.
- Coś się stało? - zapytała z obawą w głosie.
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 8
- Wiem.... Dobrze że mam ciebie... - odszepnęłam i żeby nikt nie widział dałam mu buziaka w policzek. Potem się odsunęliśmy od siebie. Lekko zarumieniona rozejrzałam się po pokoju i zerknęłam na Bellę. Miała otwarte usta ze zdziwienia. Uśmiechnęłam się w duchu przygotowując się na wrzask. I doczekałam się.
- MÓWIŁAŚ ŻE TY I ON TO NIC?! A TU TAKIE COŚ?! - wrzasnęła zerkając na Nialla. Nagle Louis zaczął się śmiać. Reszta oprócz Nialla i mnie była zbyt oszołomiona biegiem sytuacji. Niall się lekko uśmiechał i stał przy mnie. Bella odwróciła się do niego i zaczęła iść w kierunku Louisa z wyciągniętymi pazurami (tak nazywam jej paznokietki). Harry podbiegł do niej i chwycił w pas a ona zaczęła się wyrywać w kierunku Lou.
- Jak cię tylko dorwę to pożałujesz!! - wrzasnęła a Harry miał już trudności z utrzymaniem jej.
- Uciekaj... - wyszeptałam bezgłośnie do Louisa. Ten od razu zwiał na górę. Gdy był na schodach Harry puścił Bellę. Ta od razu pobiegła w kierunku bruneta lecz nim do niego dotarła wywaliła się na podłogę. Od razu do niej podbiegłam.
- Bella! Wszystko w porządku?! - zapytałam się płaczliwym głosem. Bella trzymała się za kostkę pojękując z bólu.
- Chyba.... Nie... Kostka... boli....bardzo... - wycedziła przez zęby. " Po cholerę ubierałaś te szpilki?!" - pomyślałam ale nie powiedziałam tego na głos. Louis doskoczył do nas i wziął Bel na ręce. Niall poleciał po koszulkę i wrócił na dół. Otarłam oczy. Niall chwycił moją rękę i ścisnął lekko. Wiedziałam że chce mnie pocieszyć. Poszliśmy do samochodu. Usiadłam z tyłu, z Bel. Martwiłam się o nią jak diabli. Louis chyba też bo ręce zaciskał na kierownicy tak że zbielały mu. Szybko pojechaliśmy do szpitala. Podparłam Bel tak żeby mogła iść. Przy każdym kroku zaciskała zęby. Weszliśmy do środka i od razu Lou podszedł do recepcjonistki. Powiedział co się stało i podszedł do nas.
- Zaraz ją przyjmą - powiedział i usiadł koło Belli. Objął ją ramieniem. Uniosłam brwi ale nic nie powiedziałam. Pięć minut później Lou zaprowadził ją do lekarza. Przysiadłam się do Nialla.
- Czy ja o czymś nie wiem...? - zapytałam się wskazując na odchodzących Lou i Bel. Niall uciekł wzrokiem.
- No... Tak jakby są razem... - powiedział szczerząc się.
- Że co?! - prawie krzyknęłam ale się uspokoiłam. W sumie to było do przewidzenia.
*Bel*
Cholera ale ta kostka boli.... Chyba sobie ją skręciłam. Cieszyłam się że był ze mną Lou. Tylko obawiałam się jak to powiedzieć Mat.... Będzie wściekła.
- Hej... Ale wszystko w porządku...? - zapytał się Lou. Przewróciłam oczami.
- Tak, tylko skręciłam sobie kostkę. Wszystko w porządku, wiesz? - powiedziałam z sarkazmem. Lou parsknął cicho śmiechem. Weszliśmy do gabinetu lekarza. Usiadłam na sofie i odetchnęłam z ulgą.
- Więc, co się stało? - zapytał się lekarz.
- Biegłam w obcasach i się wywaliłam - wyjaśniłam szybko. Lekarz tylko uśmiechnął się półgębkiem, zbadał nogę i powiedział że skręcona. Poszedł po masę na gips i nałożył mi ją na nogę. Gdy gips zastygł lekarz jeszcze wręczył mi kule i wyszliśmy.
*Matty*
Gdy zobaczyłam Bellę, podbiegłam do niej ale tuż przed nią zachwiałam się... Niall szybko mnie złapał. Uśmiechnęłam się w podziękowaniu. Wtedy przypomniała mi się rozmowa z Niallem o Belli i Louisie. Spojrzałam na Bellę, oparłam ręce na biodrach.
- Czy ja o czymś nie wiem, kochana? - spytałam głosem ociekającym jadem.
----------------------------------------------------------
Przepraszam że taki krótki ale moje koffanie znane pod imieniem Iza nie mogło się doczekać. Mam nadzieję że się podoba. Proszę, komentujcie
Rozdział 7
Siedziałam w samolocie już od dobrej godziny. Nagle przypomniała mi się karteczka od Nialla. Sięgnęłam szybko do torebki i wyjęłam ją.
Zawsze będę Cię kochał.
Na zawsze Twój,
Niall.
Zauważyłam że do karteczki był przyczepiony naszyjnik. Szybko go wzięłam. Zobaczyłam że jest on w kształcie serca a ono się otwierało. W środku było zdjęcie Nialla i moje. Nie zastanawiając się długo, założyłam łańcuszek, nie zapominając go zamknąć przed tym. Otarłam oczy. Niby taka drobnostka, ale jednak coś znaczy ba, znaczy wiele.
--------------------------------------------------------------------------
*Parę lat później, Matty*
Okazało się że pobyt w Polsce się przedłużył ale już wracaliśmy do Wielkiej Brytanii. Strasznie się cieszyłam. Parę godzin później byliśmy na miejscu. Wysiedliśmy z samolotu i wzięliśmy bagaże. Poszliśmy do autobusu i pojechaliśmy do domu. Nasz dom stał cały. Uśmiechnęłam się do siebie i weszłam do środka. Spodziewałam się że będzie tu wszystko zakurzone ale było wysprzątane. Rodzice też się zdziwili. Pobiegłam do swojego pokoju, postawiłam bagaż i zleciałam na dół. Krzyknęłam tylko krótkie "cześć' do rodziców i wybiegłam z domu. Szybko poleciałam do autobusu i pojechałam w kierunku willi. Gdy już przed nią byłam wzięłam głęboki oddech. Chwyciłam za klamkę. Jak się spodziewałam drzwi były otwarte. Cicho je otworzyłam i weszłam do środka. Uśmiechnęłam się na znajomy widok. A potem usłyszałam wrzask radości i poczułam jak się coś na mnie rzuca. Ja i ten ktoś upadliśmy na podłogę. Zobaczyłam rudą czuprynę i brązowe oczy gapiące się we mnie. Potem zobaczyłam jak chłopaki z zespołu schodzą na dół by zobaczyć o co ten wrzask. Gdy mnie zobaczyli to najpierw zamarli a potem też się na mnie rzucili. Nie mogłam oddychać.
- Wy....Złaźcie ze mnie bo się uduszę!! - wrzasnęłam spychając całą gromadę z siebie. Ruda czupryna pomogła mi wstać i nie puszczała. Roześmiałam się.
- Matty! Matty! Matty! Matty! - wrzeszczała przytulając mnie. Poczochrałam moją kochaną Bel po głowie i odsunęłam żeby nie zmiażdżyła mi kości. Cały czas się do mnie szczerzyła. Potem zauważyła mój naszyjnik. Od razu go chwyciła (nie zrywając z szyi) i otworzyła.
- Ooo... Czy ja o czymś nie wiem? - spytała opierając ręce na biodrach. Zarumieniłam się i szybko zamknęłam naszyjnik.
- N-Nie! To tylko... przyjacielski podarek. Nic więcej - powiedziałam szybko. Bella zmrużyła oczy lecz zanim coś powiedziała przerwano jej.
- Ludzie... Co to za hałasy...? - powiedział Niall schodząc na dół i przecierając oczy. Serce mi na chwilę stanęło i potem zaczęło bić szybciej. Niall zerknął na mnie i po chwili ( spóźniona reakcja) oczy mu się zrobiły wielkie.
- M-M..Matty? - wykrztusił. Pokiwałam powoli głową i lekko się uśmiechnęłam. Nastała krępująca cisza. Miałam już zamiar pożegnać się mówiąc że muszę iść ale nagle Niall znalazł się przy mnie i objął ramionami. Od razu, bez chwili wahania odwzajemniłam uścisk.
- Dobrze że wróciłaś... - wyszeptał.
