czwartek, 23 maja 2013

Rozdział 14

*Matty*
Siedziałam tam, ze spuszczoną głową. Gdy ją podniosłam, Nialla nie było. Drzwi były otwarte na oścież. Przygryzłam wargę i wstałam, podchodząc do nich. Blondyn stał przed nimi, zaciskając pięści. Był odwrócony tyłem, ale wiedziałam że płacze. Podeszłam do niego, stanęłam obok i splotłam nasze palce razem. Oparłam głowę o jego ramię.
- Dlaczego.... Mi nie powiedziałaś? - zapytał, odwracając głowę w moją stronę.
- Nie chciałam... Widzieć cię w takim stanie. To boli - powiedziałam, rumieniąc się delikatnie. Niall uniósł kącik ust w uśmiechu.
- Że co, proszę? "To boli"?  - kolejne pytanie. Zmrużyłam oczy.
- Tak. To mnie boli, widzieć cię w takim stanie. Więc to ukrywałam - wyznałam. Chłopak mnie przytulił i zamknął za mną drzwi. Zrozumiałam aluzję, więc wyjęłam klucze i zamknęłam do końca drzwi. Poszliśmy do auta Nialla i pojechaliśmy do chłopaków. Gdy byliśmy na miejscu od razu wiedziałam że jest coś nie tak. Było za cicho. Zdecydowanie za cicho. Weszłam do środka, za mną Niall. Zobaczyłam Lou, siedzącego na kanapie. Albo to ja, albo wyglądał na załamanego.
- Hej! - przywitałam się głośno. Louis drgnął, spojrzał na nas i powrócił do poprzedniego stanu.
- Hej... - odpowiedział. "Cholera... Naprawdę coś jest nie tak. To nie jest ten Louis którego znam!" - pomyślałam. Podeszłam do Marchewki i usiadłam koło niego.
- Marchewa? - zaczęłam.
- Hm? - odpowiedział.
- Co ci? Chory jesteś?
- Nie.
- To co ci do cholery? - zapytałam już lekko wkurzona.
- Chodzi o to... Że.... No... - zacinał się co chwila. Zauważyłam że Niall siadł po jego drugiej stronie.
- Że? O co chodzi, stary? Mów, bo ci zabiorę marchewki! - zagroził blondyn. Lou spojrzał przerażony to na mnie, to na Nialla.
- Już, już mówię. Uspokój dupę. Chodzi o to, że Zayn i Bel wyszli "pogadać" jakieś dobre 2 godziny temu.. - powiedział.
- I dotąd nie wrócili? - zapytałam. Lou pokręcił przecząco głową a potem westchnął.
- Daj spokój, Louis! Może po prostu się zagadali, albo spotkali kogoś i zapomnieli że mieli wrócić! - powiedziałam pocieszająco. Chłopak tylko prychnął. Otworzył usta żeby coś powiedzieć, lecz w tej samej chwili dało się słyszeć trzask otwieranych drzwi. Lou poderwał się z kanapy. Zobaczyłam roześmianych : Bel, Izę i Zayn'a. Spojrzałam na Louisa w stylu : "A nie mówiłam?". On tylko zmrużył oczy i popatrzył się wrogo na Zayn'a a następnie na Bellę. Postanowiłam wkroczyć do akcji.
- Heej, ludziska! Co tak długo?? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. Niall szturchnął ostrzegawczo Louisa i stanął obok mnie. Bella popatrzyła się na Nialla ale potem tylko wzruszyła ramionami.
- A, no bo widzisz spotkaliśmy... Iz... Em... Isabellę, i się zagadaliśmy - odpowiedziała. Spojrzałam na Marchewkę ale on tylko patrzył w dalszym ciągu wrogo na Malika. Zayn nie zdawał sobie z tego sprawy i gadał z Izą. Wymknęłam się ostrożnie do kuchni i przygotowałam kanapki po czym wróciłam do pokoju. Niall rozglądał się po nim, węsząc. "Zdziwiona" popatrzyłam na niego.
- Co ty, pies że tak węszysz? - spytałam. On tylko pokręcił głową.
- Czuję kanapki.... - odparł. Zaczęłam się niekontrolowanie śmiać. W tym czasie na dół zeszli Harry i Liam. Wszyscy popatrzyli na mnie jak na wariatkę co tylko wywołało u mnie większy atak śmiechu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz