Kucnęłam na podłodze i zakryłam twarz rękami. Nie chciało mi się wierzyć że on powiedział że nie miał wyboru. Coś tak przeczuwałam że to powie. Wstałam z podłogi i poszłam do łazienki. Boże, jak ja strasznie cierpiałam. Spojrzałam na półkę i zanim się zorientowałam, już trzymałam w dłoni żyletkę. I nim coś pomyślałam, zaczęłam się ciąć. Ostatnie co usłyszałam, to odgłos otwieranych drzwi i męski krzyk. Potem zapanowała ciemność i urwał mi się film.
*Bella*
Gdy tylko dostałam sms-a od chłopaków przyjechałam do szpitala jak najszybciej się dało. Twarz już miałam zalaną łzami, gdy szukałam właściwej sali. W końcu zobaczyłam korytarz z chłopakami. Gdy Lou mnie tylko zauważył, od razu do mnie podbiegł. Szybko się do niego przytuliłam.
- C-Co... Co z nią...? - zapytałam cicho. Chłopak gładził mnie po głowie.
- W porządku. Na szczęście nie zdążyła przeciąć żył - odpowiedział. Poczułam ulgę, nawet lekko się uśmiechnęłam. Odsunęłam delikatnie od siebie Louisa i popatrzyłam na resztę. W najgorszym stanie wydawał się być Niall.
Podeszłam do niego i położyłam mu rękę na ramieniu. Spojrzał na mnie i powrócił do poprzedniej pozycji, tj. ręce oparte łokciami na nogach i ukryta w nich twarz.
- Nie martw się. Nic jej się nie stanie - pocieszyłam go, chyba do niego dotarło. Ale nie odpowiedział, w ogóle nie zareagował. Odwróciłam się do Harrego. Ten przynajmniej jakoś się trzymał.
- Można ją odwiedzić? - spytałam. Hazza powoli pokiwał głową. Chwyciłam za rękaw Nialla i pociągnęłam go do sali. Podeszliśmy do lekarza, chyba nas poznał bo tylko pokazał ręką na łóżko Matty, kiwając lekko głową. Odczytałam to jako pozwolenie, więc jeszcze raz pociągnęłam Nialla za sobą i podeszłam do niej. Chyba spała, przynajmniej tak wyglądała. Posadziłam chłopaka na krześle a sama siadłam po drugiej stronie.
Ujęłam delikatnie rękę Mat, i oparłam na niej głowę.
*Matty*
Poczułam że ktoś bierze moją rękę. "Cholera, czyli nadal żyję?" - pomyślałam. Zaczęłam otwierać powoli oczy. Gdy już w końcu mi się to udało, zobaczyłam Bel i Nialla. Nie zauważyli że się obudziłam.
- Cześć, Bella - powiedziałam ochrypłym głosem. Rudowłosa aż podskoczyła a potem uśmiechnęła się ze łzami w oczach.
- H-Hej, Matty... Jak się czujesz? - spytała, lekko się jąkając. Wzruszyłam ramionami.
- Jako tako. Byłoby lepiej gdyby.... - tu przerwałam i skinęłam głową na Nialla - ... tu nie był.
Bella otworzyła usta żeby go bronić ale nie zdążyła.
- Nie trudź się, Bello. Wiem że jestem podłą świnią i że Matty najprawdopodobniej mi nie wybaczy. Zachowałem się jak ostatni cham - powiedział, podnosząc głowę. Wzdrygnęłam się w duchu, on wyglądał okropnie. Jakby nie spał całą noc i cały czas płakał.
- Nareszcie zrozumiałeś. A jak myślisz, dlaczego to sobie zrobiłam? - spytałam, podnosząc zszytą i obandażowaną rękę. Niall zagryzł wargę.
- Panie doktorze! - zawołałam. Ten szybko do mnie podszedł.
- Coś się stało? - spytał z wyraźnym niepokojem. Pokręciłam szybko głową.
- Nie, nie. Po prostu chciałam spytać, kiedy będę mogła wyjść ze szpitala - zapewniłam szybko. Lekarz zmarszczył brwi, myśląc.
- Cóż, jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro - odpowiedział. Uśmiechnęłam się z wdzięcznością.
- Dziękuję! - powiedziałam. Wtedy do sali weszła reszta chłopaków. Mieli ulgę wypisaną na twarzy gdy zobaczyli że się obudziłam.
- Cześć, chłopaki! - przywitałam się. Hazza podszedł do mnie, wyraźnie zły.
- Cześć. Co ty sobie myślałaś tnąc się?! - spytał, zbulwersowany. Zacisnęłam pięści i zmrużyłam oczy.
- Domyśl się. Nie widzisz czyja to wina? Bo ja chyba wiem - warknęłam. Harry spojrzał zaskoczony na blondyna.
- Nie chcesz chyba powiedzieć że.... - zaczął i przerwał.
- Otóż to. Postaw się na moim miejscu! A teraz, jeśli pozwolisz, chciałabym odpocząć - powiedziałam ze złością i opadłam na poduszki. Zamknęłam oczy i szybko zmorzył mnie sen.
*Niall*
Gdy tylko zobaczyłem że zasnęła, podniosłem się z krzesła. Wyszedłem z sali a za mną reszta chłopaków. Gdy byliśmy na zewnątrz, odwróciłem się do Hazzy.
- Czemu tak na nią naskoczyłeś?! - powiedziałem ze złością w głosie. Loczek zmrużył oczy.
- A co, miałem pozwolić by czuła się bez odpowiedzialności za jej czyny? - wycedził. Tym mnie zgasił.
- No... Ale czemu tak ostro? - powoli zacząłem podnosić głos. Harry przestał mrużyć oczy a ja dostrzegłem błysk zrozumienia w jego oku.
- Czemu jej tak bronisz? Dała ci kosza, daj sobie spokój! - powiedział, już spokojnie. Poczułem że gorąco wpływa mi na policzki. Zacząłem nerwowo wykręcać sobie palce.
- No bo.... To moja wina że mnie rzuciła. I teraz to wszystko mam zamiar naprawić - mówiąc to, spojrzałem przyjacielowi w oczy. Zobaczyłem w nich radość z mojej decyzji. Chyba myśleli że się już poddałem. Uśmiechnąłem się do siebie, wyobrażając sobie Matty i mnie. Nagle ktoś pstryknął mi przy uchu. Podskoczyłem ze strachu i rozejrzałem się. Zobaczyłem Liama. Zmrużyłem oczy, a ten się cofnął. Uśmiechnąłem się złośliwie.
- Stary, już nie żyjesz! - powiedziałem a Liam, przewidując to uchylił się przede mną i zaczął uciekać. Pognałem za nim i wkrótce złapałem go w pół. Przewróciliśmy się na piasek, gdyż dobiegliśmy na plażę. Leżałem koło Liama śmiejąc się. Zobaczyłem że reszta chłopaków też na nas biegnie. Przeturlałem się w bok, cudem unikając przygwożdżenia przez Louisa. Zerwałem się z piasku i pomogłem Liamowi się zebrać.
- Wiej! - krzyknąłem i odskoczyłem przed Bellą. Zaczęliśmy uciekać a reszta nas goniła. Śmialiśmy się, rzucaliśmy się piaskiem. Potem zmieniłem taktykę ; pokazałem chłopakom żeby się zatrzymali i wskazałem na Bellę. Pokiwali głowami i po chwili biegliśmy na dziewczynę. Zauważyła nas i zaczęła uciekać, piszcząc. Wkrótce już szarpała się w naszych uściskach, gdy zbliżaliśmy się z nią do wody.
- Puście! Mam nowe ciuchy, mama mnie zabije!!!! - wrzeszczała. Zapomniałem że miała obcasy, więc ona wykorzystując to, kopnęła mnie w piszczel a potem nadepnęła Zayn'a, gdyż to my ją trzymaliśmy. Odskoczyłem trzymając się za piszczel a Zayn za stopę.
- Choleraaaaaaa! Moja nogaaaaaa! - wrzeszczałem, zresztą Malik robił to samo. Po jakimś czasie wróciliśmy do domu. Nadal się śmialiśmy. Po uspokojeniu się, siedliśmy na kanapie i zaczęliśmy oglądać TV. Po jakiejś godzinie, rozległ się dzwonek do drzwi. Harry zerwał się i poleciał by otworzyć. Usłyszeliśmy że z kimś rozmawia. Po chwili wrócił a za nim szedł ciemnowłosy chłopak. Nie wyglądał na zadowolonego.
- Cześć Bella - powiedział. Spojrzałem na rudowłosą, wyglądała na zaskoczoną.
- M-Matthew?! A-A co ty tu robisz? - powiedziała zaniepokojonym głosem. Matthew się uśmiechnął bezczelnie.
- Składam wizytę "przyjaciółce" - odpowiedział z jadem w głosie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz