środa, 29 maja 2013

Rozdział 18

*Niall*
Obudziłem się w szpitalu. Wszystko mnie bolało a najbardziej głowa. Otworzyłem powoli oczy i od razu oślepiło mnie światło. Gdy się już do niego przyzwyczaiłem, rozejrzałem się i zobaczyłem moich przyjaciół (Tutaj Niall ma na myśli Harrego, Zayn'a, Liama i Louisa - dop. Autorka). Nie zauważyli że się obudziłem.... Chociaż, chyba Lou zauważył. Podszedł do mojego łóżka i siadł obok na krześle. Uśmiechnąłem się słabo na jego widok.
- Hej Louis - powiedziałem i zaraz syknąłem z bólu gdyż w ogromnym stopniu poczułem go w brzuchu.
- Siemasz, Niall. Jak się czujesz? - spytał. Reszta chłopaków podeszła do nas gdy zauważyli że już jestem przytomny. Wzruszyłem ramionami i też poczułem ból.
- Jakoś leci. Jakbyś nie widział - powiedziałem i wyszczerzyłem zęby. Uśmiechnęli się z ulgą, gdyż znaczyło to że czuję się nie najgorzej. Za chłopakami zobaczyłem jakąś rudowłosą dziewczynę. Oraz brunetkę. Rudowłosa podeszła do mnie.
- Hej, Niall. Jak leci? - spytała. Miałem ogromną ochotę zapytać "Kim ty jesteś?" ale się powstrzymałem.
- Jak widać - odpowiedziałem. Rudowłosa uniosła brwi ze zdziwienia ale zaraz potem przepuściła do mnie brunetkę. "Ja cię skądś znam?" - to pytanie krążyło mi po głowie. Dziewczyna trzymała w rękach bukiet kwiatów. Podeszła do wazonu i wsadziła tam kwiatki.
- Dobrze wiedzieć, że nic ci nie jest Niall. Wiesz jak się o ciebie martwiłam? Strasznie się... - zaczęła mówić.
Nie wytrzymałem.
- Kim ty jesteś, do cholery?! - to pytanie wymknęło mi się z ust, bez mojej kontroli. Brązowowłosa zamarła, patrząc na mnie ze strachem w oczach. Poczułem się głupio, otworzyłem usta by coś powiedzieć, lecz nie było mi to dane. Oczy dziewczyny wypełniły się łzami a ona sama cofnęła się. Trzymany w jej ręku wazon, spadł i rozbił się. Reszta milczała.
- Słuchaj, ja.... - zacząłem. Nie dokończyłem, gdyż brunetka wybiegła z sali. Ruda pobiegła za nią.
- Stary, jeśli to twój kolejny "żarcik".... To tym razem przesadziłeś - mruknął Liam.
- Słuchajcie ja naprawdę nie wiem kim ona jest, okej?! Moglibyście mi raz uwierzyć! - powiedziałem ze złością. Hazza popatrzył na mnie, mrużąc oczy. Potem odszedł bez słowa a reszta podążyła za nim. Zaczęli rozmawiać z pielęgniarką. Po chwili wrócili do mnie. Harry miał ręce w kieszeni i on jedyny patrzył mi w oczy.
- Pielęgniarka powiedziała że masz amnezję. Choć, kto to wie... - końcówkę mruknął pod nosem. Zmrużyłem oczy.
- Świetnie. Po prostu świetnie. A teraz WYJDŹ! - wrzasnąłem. Loczek spojrzał na mnie zaskoczony.
- Co? - popatrzył się na mnie jak na wariata.
- WYJDŹ STĄD! - po raz kolejny wrzasnąłem. Moi "przyjaciele" szybko wyszli a ja opadłem na poduszki. Naciągnąłem na siebie kołdrę. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Zagryzłem wargę i zacisnąłem ręce na poduszce. Potem odpłynąłem w ramiona Morfeusza.

*Bella*
Po jakiejś dłuższej chwili w końcu dogoniłam Matty. Złapałam ją za ramię, odwróciłam do siebie i przytuliłam. Biedaczka wypłakała mi się w ramię. Gładziłam ją po głowie i uspokajałam.
- Cicho.... Cicho.... - mówiłam. Gdy w końcu się uspokoiła, popatrzyłam jej w oczy.
- Wiesz, lekarze mówili że on ma amnezję - powiedziałam. Mat pokiwała wolno głową. Pociągnęła nosem, otarła oczy i uśmiechnęła się słabo. Wzięłam ją pod ramię i poszłyśmy do (jej) domu. Posadziłam ja na kanapie, zaparzyłam herbatki. Potem kucnęłam naprzeciwko niej.
- Słuchaj, ja muszę wrócić po telefon do chłopaków bo zapomniałam. Ty na mnie zaczekaj okej? - oznajmiłam. Pokiwała głową, ale jej oczy wpatrywały się w pustkę. Wyszłam z domu, wsiadłam do auta i pojechałam do willi. Weszłam do środka. Poszłam do salonu, szukając telefonu. Gdy w końcu go znalazłam, usłyszałam dziwne dźwięki, dochodzące z kuchni. Poszłam tam, uchyliłam delikatnie drzwi i ujrzałam szokujący widok. Victoria Misa całowała się z... Louisem! Zakryłam usta ręką.


Gdy w końcu się od siebie odkleili, Louis mnie dopiero zauważył.
- B-Bella! Ja... Ja ci wszystko wytłumaczę! - powiedział spanikowany. Uśmiechnęłam się słodko.
- Oj, nie trzeba. Doskonale wiem co tu się dzieje - oznajmiłam. Louis uniósł brwi w zdziwieniu.
- W-Wiesz? - spytał zdezorientowany. Pokiwałam powoli głową a mój głos zaczął coraz bardziej ociekać jadem.
- Po prostu ci się znudziłam. Nie martw się, rozumiem cię. W końcu, jak taki sławny i znakomity piosenkarz może lubić taką nudziarę jak ja? Victoria będzie dla ciebie lepsza. Życzę wam wszystkiego dobrego w związku! - powiedziałam, odwróciłam się i wyszłam stamtąd. Wsiadłam do auta i pojechałam do domu Matty. Dziewczyna nadal siedziała na kanapie, trzymając w rękach ostygłą herbatę. Delikatnie wyjęłam jej z rąk kubek i postawiłam na szafce. Starałam się ukrywać moje rozczarowanie i ból.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz