niedziela, 26 maja 2013

Rozdział 15

*Matty*
Gdy w końcu się uspokoiłam, uśmiechnęłam się do wszystkich, chwyciłam Nialla za rękę i pociągnęłam go do kuchni.
- Proszę, oto twoje kanapki! - powiedziałam, wskazując na talerz.
- Kanapki!! - krzyknął i zabrał się za nie. Wróciłam do salonu i zobaczyłam że Harry trzyma w ręku gazetę. Gdy mnie zobaczył szybko ją schował. Zmrużyłam oczy i do niego podeszłam.
- Daj. Mi. To - wycedziłam przez zęby, wyciągając rękę.
- No... Ale tam nie ma nic ciekawego - zapewnił szybko, cofając się. Wzruszyłam ramionami i niby się nie przejmując przeszłam obok Harrego. Zanim się zorientował, wyrwałam mu z ręki gazetę.
- Ha! - uśmiechnęłam się zwycięsko. Ale chłopakowi wcale nie było do śmiechu, cofnął się tylko bardziej. Spojrzałam na pierwszą stronę. Widniało tam :

NOWA DZIEWCZYNA NIALLA? 
Niejaka Matty Alison, była ostatnio widziana z Niallem Horanem. Z naszych informacji wynika że dziewczyna i chłopak już spotykają się jakiś czas. Czyżby Matty była nową dziewczyną piosenkarza?

 

Uśmiech zszedł mi z twarzy. Wściekłość zaczęła się we mnie gotować. Rzuciłam gazetę na ziemię.
- Ostrzegałem... - powiedział cicho Harry. Nie zwróciłam na niego uwagi. Podeszłam szybko do drzwi i już chciałam wyjść, gdy ktoś złapał mnie za ramię. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Nialla.
- A ty dokąd? - zapytał. Strzepnęłam rękę z ramienia. 
- Do... Sama nie wiem. Muszę pomyśleć - powiedziałam i wybiegłam szybko z domu. Zobaczyłam że przed budynkiem czeka cała chmara paparazzi. Od razu rzucili się na mnie.
- Matty! Matty! Czy jesteś nową dziewczyną Nialla? - usłyszałam że ktoś krzyczy i podsuwa mi mikrofon do ust. Nie wytrzymałam.
- Nawet jeśli to co?! Wiecie co?! Nie jesteście ludźmi! Jesteście potworami, którzy niszczą człowieka! Zróbcie z tego sensację, proszę bardzo! Mam to gdzieś. Ale wiedzcie jedno. Mnie nie zniszczycie, za każde kłamstwo odpłacę się wam z nadwiązką! A teraz żegnam - po wyrzuceniu tego z siebie przedarłam się przez paparazzi i wsiadłam do auta. Pojechałam do parku. Wyskoczyłam z samochodu i zaczęłam spacerować. Po paru godzinach wróciłam do domu. Rodziców nie było, jak zwykle. Poszłam do łóżka i szybko zasnęłam. Następnego dnia, po ogarnięciu się i napełnieniu żołądka usiadłam przed telewizorem. Włączyłam MTV i zobaczyłam że Niall udziela wywiadu. Niezbyt się tym przejęłam...
- Ta dziewczyna? - mówił, pokazując na moje zdjęcie - Niee, nie znam jej. To tylko fanka. Spotkaliśmy się raz może dwa ale nic więcej... - po tych słowach wyłączyłam telewizor. Nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam. Po jakiejś godzinie wiedziałam już co mam zrobić. Wyszłam z domu, zamknęłam i wsiadłam do auta. Pojechałam do willi chłopaków. Gdy byłam przed drzwiami, usłyszałam krzyki. Rozpoznałam głos wszystkich chłopaków i Belli. Oraz Izy. Nacisnęłam klamkę i otworzyłam szeroko drzwi. Wszyscy stali w salonie, najwyraźniej przerwałam im kłótnię. Niall spojrzał na mnie szybko. Podszedł parę kroków bliżej.
- Matty, czekaj, ja ci wszystko... - zaczął ale mu nie dałam dokończyć. Trzasnęłam go otwartą dłonią w policzek i weszłam do środka. Zrobił parę kroków w moją stronę, ze strachem. 
- Ty świnio! Ty pieprzona świnio! A ja myślałam że to na serio! A ty się tylko ze mną bawiłeś! - wyrzucałam z siebie mój ból.
- Zaraz ci wszystko wyt... - znowu próbował coś powiedzieć. 
- Zamknij się! Nie odzywaj się do mnie nigdy więcej! Nie chcę cię znać, pieprzony chamie! - wrzasnęłam, po czym zerwałam z szyi jego łańcuszek i rzuciłam w niego. 
- Nigdy więcej.... Nie przychodź do mnie, nie kontaktuj się ze mną. Nie chcę mieć więcej z tobą nic do czynienia. Żegnaj - skończyłam moją tyradę i wyszłam, trzaskając drzwiami. Oparłam się o nie. 
- Należało ci się, dobrze o tym wiesz - usłyszałam głos Louisa. Zrezygnowałam z jazdy autem. (Matty i chłopaki mieszkają blisko morza - dop. Autorka) Pobiegłam na plażę. Siadłam przed morzem i oparłam brodę na kolanach. Po jakimś czasie poczułam rękę na ramieniu. Odwróciłam głowę i zobaczyłam tego zdrajcę, Nialla. Zerwałam się i zaczęłam iść w przeciwną stronę. 
- Matty! Poczekaj, daj mi wytłumaczyć! - usłyszałam jego krzyk. To tylko sprawiło że wściekłość zaczęła się we mnie gotować. Odwróciłam się, a łzy zaczęły mi spływać po policzkach.
- A co tu tłumaczyć, do cholery?! Wyrzekłeś się mnie, to wszystko! - krzyknęłam. Otarłam łzy rękawem.
- I co, jesteś z siebie dumny?! Nareszcie jesteś wolny, nie jestem już dla ciebie ciężarem. Koniec z nami, Horan! - po tych słowach odwróciłam się i zaczęłam się od niego szybko oddalać. Usłyszałam że on za mną biegnie. Po chwili znalazłam się w jego uścisku. Zaczęłam się szarpać. 
- Puść mnie, świnio! Nie chcę cię znać! Zostaw mnie! - wrzeszczałam ale nie dało to skutku. W końcu postanowiłam przejść do czynów. Chwyciłam jego rękę i przerzuciłam go przez ramię. Wylądował ciężko na piasku. 
- Powiedziałam. Zostaw. Mnie - wycedziłam przez zęby, oddzielając każde słowo. Odwróciłam się i odbiegłam.
*Niall*
Cholera, to bolało. Nie wiedziałem że jest taka silna. Ale wiedziałem jedno : muszę ją znaleźć i sprawić by mi wybaczyła. Zacząłem podnosić się powoli z piasku, gdy ujrzałem przed sobą rękę. Spojrzałem w górę i zobaczyłem Louisa. Chwyciłem jego rękę i podniosłem się z piasku. Otrzepałem się.
- Dzięki - mruknąłem pod nosem. Louis się wyszczerzył.
- Nie ma za co. A propos., nieźle tobą ciepła - powiedział. Szturchnąłem go w bok. Zaczęliśmy się śmiać. Szybko tego pożałowałem. Potarłem klatkę piersiową. Oczywiście, wylądowałem na brzuchu. Cholera.
- Au....- jęknąłem cicho. Udaliśmy się razem z Lou do domu. Zaczęło się ściemniać. Poszedłem do pokoju i szybko zasnąłem. Następnego dnia, ogarnąłem się i wymknąłem się cicho z domu. Wsiadłem do auta i pojechałem do domu Matty. Zadzwoniłem raz, drugi, trzeci. Czekałem cierpliwie. W końcu otworzono mi drzwi. Zobaczyłem Matty.
- Słu... - zaczęła i przerwała. Zmrużyła oczy patrząc na mnie. Zacisnęła palce na framudze drzwi.
- A ty tu czego? Powiedziałam że masz do mnie nie przyjeżdżać - warknęła i chciała zamknąć drzwi, lecz nie zdążyła gdyż przyblokowałem je nogą. Wpuściła mnie niechętnie do środka. Zobaczyłem pudła i porozrzucane rzeczy.
- Jeśli masz coś do mnie to pośpiesz się. Nie mam całego dnia - powiedziała chłodno. 
- A mogę się najpierw dowiedzieć co znaczą te wszystkie pudła? - zapytałem. Spojrzałem jej w oczy i zobaczyłem chłód oraz.... ogromny ból. Teraz dopiero zrozumiałem jak bardzo ją skrzywdziłem.
- Dla twojej wiadomości ; przenoszę się dzisiaj do Polski. Nie chcę być więcej w miejscu gdzie jesteś TY - znowu warknęła. 
- A-Aha.... Ja tylko chciałem powiedzieć że... Przepraszam za to co powiedziałem w wywiadzie. Nie miałem wyboru, zrozum - powiedziałem szybko. Uniosła brwi ze zdziwieniem i ze złością.
- Jak to "Nie miałem wyboru"? Człowieku, zawsze masz wybór! To jest TWOJE życie i to TY decydujesz! A teraz wynoś się - powiedziała i wypchnęła mnie na zewnątrz. Za mną rozległ się trzask zamykanych drzwi.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz